niedziela, 12 lipca 2015

ROZDZIAŁ 16 - Co się właściwie stało?

"-A czego ty od niej chcesz? Poza tym nie ma jej tu od dłuższego czasu - burknęła Marta
-Zadziorna, lubię takie - Filip przybrał cwaniacki wyraz twarzy - Dobrq będę już iść. Nara Janek
- Narazie... -opowiedziałem"
(Perspektywa Marty)

"Skąd on tu się wziął?" "Za kogo on się uważa?" "Skąd on mnie zna?" - te myśli ciągle krążyły po mojej głowie. Nie mogłam pojąć skąd on mnie zna i co on tu robił. Nagle zawiał mocny wiatr i zgasił wszystkie świeczki. Nastała ciemność. Zaczełam zmieniać się w dziwną, jasną postać, natomiast Janek zaczął rosnąć i przeistoczył się w potwora, który chciał mnie zabić. Miał już przypuścić atak, lecz...





... Obudziłam się. Cała ta historia była zwykłym snem? Faktycznie, przecież wczoraj się tu przeprowadziłam, tylko tego mam pewność. No i tego, że Natalka jest moją przyjaciółką. Ten sen był taki realistyczny. Nie miałam czasu na dalsze rozmyślania bo zapomniałam, że byłam umówiona z Natalką. Pośpiesznie wyszłam z łóżka i skierowałem się w stronę szafy. Wyjęłam z niej szorty, koszulkę z wzorem flagi Wielkiej Brytanii i oczywiście czystą bieliznę. Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic, po czym wskoczyłam w uprzednio przygotowane ubrania.

                                                                       ~*~

Poszłyśmy z Natalią do małej kawiarenki. Ja zamówiłam sok pomarańczowy i ciastko, a moja przyjaciółka poprosiła o to samo.
-Jak się spało w nowym domu? - uśmiechnęła się dziewczyna po czym upila łyk swojego soku pomarańczowego.
-Bosko! - powiedziałam, a po chwili zaczęłyśmy się śmiać.
-Może chcesz poznać okolicę? Ja tu już trochę mieszkam i mogę pokazać ci fajne sklepy lub parki.
-Jasne, tylko nie dzisiaj. Chciałabym się oswoić z nowym domem.

                                                                       ~*~

 Po godzinie 14:00 poszłam do domu. Byłam zadowolona z przeprowadzki, bo mogę być bliżej mojej przyjaciółki. Gdy byłam niedaleko domu, zauważyłam coś intrygujacego.
________________________________________

Spodziewaliscie się takiego zwrotu akcji? Co sądzicie o tym całym zdarzeniu? Mam nadzieję że rozdział się spodoba i mam zaszczyt oznajmić że będę próbowała wstawiać je tak jakoś co tydzień. Będę się starać!! :D
ps. Tak wiem, ze krótko ale mózg nie chce współpracować :c

Info o rozdziale

Tak wiem, czas na wyjaśnienia... Nie było dość długo rozdziału i my o tym wiemy ale po prostu nie miałyśmy pomysłów. Teraz pracujemy nad rozdziałem, I będziecie bardzo zaskoczeni co stanie się z naszymi bohaterami i jak potoczy się ich historia. Mam nadzieję, że przyszły rozdział przyjmijcie dobrze i napiszcie czy coś takiego wam się spodoba. Część w ktorej się domyślacie, zostawię wam. Podzielcie się z nami tym, co sądzicie "co wydarzy się w kolejnym rozdziale?" Piszcie w komentarzach :)

piątek, 19 czerwca 2015

NOWY BLOG

Witajcie, Chciałam powiedzic, że mam nowy blog. Tutaj powoli kończą nam się pomysły (niestety). Oczywiście będziemy aktywne na tym blogu jak i na tamtym ( ale na drugim bardziej). Tu macie link do nowego : http://janek-pacanek-lowca-firanek.blogspot.com/?m=1

czwartek, 18 czerwca 2015

ROZDZIAŁ 15 - Zgoda

,,-Marta... -powiedział,  po czym złapał mnie za rękę.
-Tak?  - spytałam nieśmiało.
-Kocham cię. - uśmiechnął się do mnie.  - Czy dasz mi drugą szansę ?
 Spojrzałam mu prosto w oczy. Nie wiedziałam co mam robić. Miałam mu za złe od dnia wycieczki.
-Ja... - moją wypowiedź przerwało coś złego."
 Łódka zaczęła trzeszczeć. Nagle zauważyłam w niej dziurę.
-Emm, Jaś?! - powiedziałam z lekko podniesionym głosem. - W tej łódce jest dziura!
 Janek zabrał się za wiosłowanie, lecz nie zdążył dopłynąć do brzegu. Niestety nie umiem pływać i poszłam na dno. Zaraz potem straciłam przytomność, bo obudziłam się na kocu, a nade mną stał Jasiek.
-Dzięki Bogu! Ty żyjesz! Myślałem, że cię stracę... - przyciągnął mnie do siebie i zaczął mnie przytulać. Mocno się w niego wtuliłam, po czym powiedziałam:
-Spokojnie, żyję "mamo"
Zaczęłam się śmiać. Byłam wdzięczna Jasiowi za to, co zrobił. Minęło dobre kilka minut, a on nie wypuszczał mnie ze swojego uścisku.
-To jak, dasz mi drugą szansę? - spytał mnie nieśmiało
-Tak - powiedziałam cicho i nie odzywaliśmy się do siebie przez około 10 minut, gdy nagle usłyszeliśmy szelest wśród drzew...

(Perspektywa Natalki)

 Byłam już sama w domu, więc zaczęłam bawić się telefonem. Zaczęłam sprawdzać wiadomości, które dostałam od Filipa.
"A kiedy będziesz miała czas?"
"Nie ignoruj mnie"
"Obserwuję cię"
"Jestem pod twoim domem"
"Kto u ciebie jest?"
"Jakaś twoja kumpela?"
"Fajna z niej laska"
"Odpisz w końcu"
Byłam przerażona tym, co czytałam. Przez to czułam się obserwowana na każdym kroku. Nagle dostałam esemesa.
"Czemu czytasz moje wiadomości i na nie nie odpisujesz? ;) "
Odruchowo spojrzałam za siebie. Niestety nikogo tam nie było... A może to i lepiej?
 Było już po 23:00, a ja chciałam odpocząć. Włożyłam piżamę i od razu zasnęłam.

(Perspektywa Jasia)

 Z krzaków wyłoniła się ciemna i dosyć wysoka postać. Zaczęła się zbliżać w stronę naszej dwójki. Okazało się, że to był Filip.
- Siemka mordko! - powiedziałem do przyjaciela uwalniając z uścisku Martę.
- Hej - powiedział i zaczął się rozglądać - Wow, co to za miejsce? - spojrzał na Martę - O, koleżanka Natalki!
-Em... Skąd mnie znasz? - na jej twarzy było widać wyraźne zdziwienie. Mbie w sumie też to zaintrygowało.
-To dluga historia - mruknął, po czym spojrzał w niebo - szukałem Natalki
-A czego ty od niej chcesz? Poza tym nie ma jej tu od dłuższego czasu - burknęła Marta
-Zadziorna, lubię takie - Filip przybrał cwaniacki wyraz twarzy - Dobrq będę już iść. Nara Janek
- Narazie... -opowiedziałem

___________________________

Przepraszam was bardzo, że nie było rozdziału, ale nie miałam weny i próbowałam poprawić oceny. Mam nadzieję, że moje wypociny będą docenione ;p

czwartek, 28 maja 2015

ROZDZIAŁ 14 - Magiczne miejsce


 Była to wiadomość od Filipa. Dałam mu swój numer. Wiadomość brzmiała tak:
"Hejka, może jutro się spotkamy?"
 "Przepraszam, ale jutro już jestem umówiona. Poczułam ulgę gdy to pisałam, bo nie byłam do końca przekonana do niego. Był tajemniczy i prawie nic o nim nie wiedziałam. Przez jakiś czas nic nie pisał, więc mogłam spokojnie zjeść z Martą śniadanie. Nagle usłyszałam dźwięk wiadomości.
"To może przyjdę do ciebie teraz?"
 Trochę się przeraziłam, bo nie wiedziałam, że wie gdzie mieszkam. Odpisałam mu:
"Niestety teraz mam gości. W najbliższym czasie jestem bardzo zajęta."
 Nie miałam najmniejszej ochoty na rozmowę z nim a co dopiero spotkanie. Jak miałabym się z nim widywać to tylko w obecności Florka. Postanowiłam, że nie będę się na razie nim przejmować i poszłyśmy z Martą do jej domu. Pomogłam się jej spakować i po kilku minutach byliśmy na miejscu, ponieważ mieszkamy bardzo blisko siebie. Widziałam kogoś w oknie dwa domy dalej. To chyba był Jasiek. Najwyraźniej zauważył, że na niego popatrzyłam, bo od razu odszedł od okna. Weszłyśmy do domu Marty i w progu przywitała się z nami Kama. Poszłyśmy do pokoju Marty.
-Jak tam z Jasiem? - zaczęłam rozmowę.
-Niewiele... już nie rozmawiamy ze sobą tak często jak ostatnio... nawet na Facebooku nie napisze - lekko się zaśmiała. - a dlaczego pytasz?
-Wiesz, jak wchodziłyśmy do twojego domu widziałam jak patrzył na nas z okna. - wyznałam przyjaciółce
-Naprawdę? - wyraźnie się zaciekawiła
-Oj, tak! Ciekawe czy przyglądał się tak tobie wcześniej - zaczęłam się śmiać i o mało nie przewróciłam się z łóżka. Marta śmiała się razem ze mną. Nie zwracałam uwagi na esemesy, które dostawałam. Byłam skupiona na sobie i swojej przyjaciółce. Ostatnio spędzaliśmy ze sobą mało czasu i jedyne co robiłyśmy to pisałyśmy lub rozmawiałyśmy przez telefon.

(Perspektywa Jasia)

 Widziałem dzisiaj Martę, szła z Natalią do jej domu. Chciałem wybiec z domu i ją jezcze raz przeprosić, ale ... nie miałem już odwagi. Wiem, że zachowałem się jak kompletny dupek i Marta napewno mi już nie wybaczy. Dobrze, że Natalce i Florkowi się układa, a przynajmniej tak mi się wydaje, bo odkąd pokłóciłem się z Martą nie utrzymywaliśmy takiego kontaktu, jak wcześniej. Dzisiaj wezmę się w garść i przygotuję dla niej coś specjalnego. Oby się jej spodobało. Oczywiście ona nie będzie o tym wiedzieć, bo powiem jej przyjaciółce i Eskaczowi aby poszli się gdzieś z nią przejść, a tak naprawdę pójdą w miejsce, które urządzę dla Marty.Tak więc od razu po wymyśleniu planu zadzwoniłem do Nataki : 
- Cześć Nati 
- Yyy... Jasiek? Po co do mnie dzwonisz? Oczywiśnie nie mam ci tego za złe, ale jak wiesz jestem u Marty.
- Wiem, wiem ale ta sprawa nie mogła zaczekać
- To szybko mów bo jeszcze przyjdzie z łazienki i usłyszy.
- Plan jest taki, że chcę ostatni raz przeprosić Martę, ale wiesz muszę się bardzo postarać. Ty i Florek weźmiecie ją na jakiś spacer ale w określone miejsce ok? Oczywiście nie mówiąc jej o tym, że ja tam będę okej? Adres podam wam później 
- No nie wiem, czy to będzie dobry pomysł
- Uwierz mi, jak teraz Marta mi nie przebaczy , to zniknę z jej życia
- Niech ci będzie ale zadzwonisz do Eskacza?
- Tak, za chwilkę zadzwonię, a teraz muszę już kończyć narazie!
- Pa
 Po zakończonej rozmowie z Natką zadzwoniłem do Florka i objaśniłem mu cały plan. Zgodził się.
 Jako miejsce wybrałem las. Nie był to zwykły las, jako dzieciak bardzo często tam chodziłem razem z Arim lub kolegami. Nikt tam nie chodził i od czasów mojego dzieciństwa do teraz nikogo tam nie ma. Na środku lasu był mały staw, który przez promienie słoneczne bardzo ładnie lśnił. Niedaleko niego była mała łąka, na której rosło wiele przepięknych kwiatów. To wlaśnie tam jako dziecko bawiliśmy się w piratów, graliśmy w piłkę oraz mieliśmy tam nawet własny domek na drzewie, który budowaliśmy jakieś cztery miesiące. Najwidoczniej wykonaliśmy całkiem dobrą robotę, bo domek stoi do dziś. 
 Wśród traw naokoło stawu poustawiałem świeczki. Mnóstwo świeczek. Położyłem ogromny koc na łące i przyniosłem koszyk z jedzeniem. Na drzewach zawiesiłem gdzieniegdzie małe świeczniki, do których wsadziłem małe świeczki. Wyglądało to jakby świetiki świętojańskie latały wokół drzew, co nadawało świetny efekt. Mam nadzieję, że Marcie się spodoba. Po udekorowaniu tego małego skrawka lasku wysłałem SMS'a do Natalki i Floriana z adresem.

(Perspektywa Marty)

 Florek i Natalka powiedzieli,  że mają dla mnie niespodziankę. Kazali mi się ładnie ubrać. Idąc do łazienki wzięłam suchą bieliznę, dżinsowe rurki bbiały podkoszulek a na to włożyłam biały sweter z czarną gwiazdą na środku. Na nogi nałożyłam moje czarne conversy. Po przebraniu się wyszłam z domu. Czekali tam na mnie Florek i Natalka. Wsiadłam do samochodu. Zawieźli mnie do jakiegoś lasu.
-Zaraz, gdzie jesteśmy i po co tu przyjechaliśmy??  - spytałam z lekkim przerażeniem. Nie lubię lasów.
-Zobaczysz - Powiedział Florek i razem z Natalką zaczęli się śmiać. Mi wcale Joe było do śmiechu. Było już ciemno a las był mroczny, czego bardzo się bałam. Miałam się odwrócić i powiem w stronę samochodu, ale się powstrzymałam. Nagle zauważyłam światło w głębi lasu. Wyszłam przed Natalka i Florka. Nagle zauważyłam piękna polane,  która było oświetlona świeczkami. Byłam pod wrażeniem tego widoku. Po środku Polany siedział Jaś na kocu. Zatrzymałam się i stałam w bezruchu. Wiedziałam też,  że nie ma przynieś moich przyjaciół,  którzy mnie tu zaprowadzili. Po chwili Janek odwrócił się w moją stronę. Wstał z koca i szybkim krokiem podszedł do mnie. Nadal się nie ruszałam. Był już obok mnie i nagle mnie przytulił.
-Zrobiłem to dla ciebie - wyszeptał mi do ucha. 
Puścił mnie i złapał za rękę. Poszłam za nim w stronę koca. Na kocu stał koszyk. Gdy usiedliśmy, chłopak wyciągnął z niego sprite'a. Podał mi jedna puszkę. Wzięłam ją, po czym otworzyłam ją i zaczęłam pić małymi łykami.
-Podoba ci się tu?  - spytał mnie Janek patrząc się w moją stronę.
-Tak,  jest ładnie. - powiedziałam pochylając głowę do dołu i patrząc na puszkę.
-Chodź. - powiedział chłopak po czym wstał z koca i podał mi rękę.
 Poszliśmy nad staw. Weszliśmy na małą łódkę. Jaś zaczął wiosłować i po chwili znaleźliśmy się na środku stawu.
-Marta... -powiedział,  po czym złapał mnie za rękę.
-Tak?  - spytałam nieśmiało.
-Kocham cię. - uśmiechnął się do mnie.  - Czy dasz mi drugą szansę ?
 Spojrzałam mu prosto w oczy. Nie wiedziałam co mam robić. Miałam mu za złe od dnia wycieczki.
-Ja... - moją wypowiedź przerwało coś złego.

__________________________________________

O ja, ale ze mnie Polsat xD. Nie martwcie się,  jutro kolejny rozdział. Jakoś początek i ostatnia perspektywę Marty pisałam ja a duża część pisała Natalka. Życzę miłego czekania xD Dobranooc


DZIĘKUJEMY

Chciałyśmy wam z całego serca podziękować za to, że mamy już ponad 600 wyświetleń na blogu.  Dużo to dla nas znaczy i mamy nadzieję, że czekacie na kolejny rozdział bo będzie prawdopodobnie jutro. Jeszcze raz dziękuję i życzę dobrej nocy :)

poniedziałek, 25 maja 2015

ROZDZIAŁ 13 - Filip i "babski wieczór"

"Tak naprawdę nie chciałam przebaczać Jankowi. Potraktował mnie jak jakaś zabawkę, która mu się znudziła. Nie ma sensu nawet o tym mówić."
 (Perspektywa Floriana)
 Szkoda mi Janka i Marty. Była z nich świetna para, ale jak to w każdym związku są wzloty i upadki. Mam nadzieję, że niedługo się pogodzą, choć gdybym był na miejscu Marty też byłoby mi ciężko wybaczyć chłopakowi za takie coś.
  Była już połowa lipca. Ale ten czas zleciał, jeszcze niedawno poznaliśmy się nad jeziorem a teraz znamy się już dwa tygodnie. Może to zabrzmi dziwnie ale ten czas był dla mnie bardzo ważny, ponieważ czuję, że Natalia to ta jedyna. Rozumiała mnie w każdym stopniu, nawet jeśli to nie była moja dobra strona, ona akceptowała to i mówiła "każdy ma zady i walety" co mnie bardzo śmieszyło.
 Umówiłem się z moją dziewczyną na 14. Mieliśmy iść do mojego kuzyna, ponieważ dawno go nie widziałem, a był mi bardzo bliski. Miał on na imię Filip. Mam nadzieję, że polubią się nawzajem z Natalką.
Wyszedłem z mieszkania jakieś pół godziny przed spotkaniem i poszedłem po Natalię. Mieszkaliśmy całkiem niedaleko siebie, więc szybko tam dotarłem. Zapukałem do drzwi i po chwili otworzyła mi moja kochana w ślicznej czarnej sukience. Tej dziewczynie najbardziej pasował ten kolor; chyba dlatego, że to był jej ulubiony.
- O cześć - przywitała się - już idziemy?
- Siemka - powiedziałem, po czym pocałowałem ją w policzek. - Jeśli chcesz
- Nie mogę się już doczekać. Mieszka daleko?
- Nie jakieś pół godzinki stąd.
- Oki to przespacerujemy się ?
- Pewnie - uśmiechnąłem się

(Perspektywa Natalii)

 Tak jak Florek mówił pół godziny później byliśmy na miejscu. Staliśmy przed ładnym, białym, dwupiętrowym domem. Eskacz zadzwonił do drzwi i po chwili otworzył je nam wysoki chłopak o ciemnych włosach i aparatem na zębach.
- Cześć jestem Filip - podał mi dłoń
- Natalia
- Cześć mordko - przywitał się z Florianem - wejdźcie
Resztę popołudnia spędziliśmy u Filipa. Okazało się, że był z charakteru bardzo podobny do Florka, więc od razu go polubiłam. Około 17 wyszliśmy od niego i Eskacz odprowadził mnie do domu. Chwilę po przekroczeniu progu drzwi od mojego pokoju zadzwonił mój telefon. Dzwoniła do mnie Marta:
- Heeej
- No siemanko
- Jak było u kuzyna Florka?
- Fajnie. Bardzo go polubiłam. Ma podobny charakter do Eskacza
- To super. Masz co teraz robić?
- Nie za bardzo a co?
- Mogłabym do Ciebie wpaść? Urządziłybyśmy sobie taki "babski wieczór" co ty na to?
- Jak dla mnie bomba - zaśmiałam się
- To będę za piętnaście minut. papa
- Paaa - pożegnałam się
Po zakończeniu rozmowy z Martą przygotowałam przekąski, poszukałam fajnych filmów i uszykowałam dla nas miejsce na kanapie w moim pokoju. Bardzo lubię takie wieczory, gdy Marta u mnie nocuje. Zawsze jest przy tym dużo śmiechu i możemy sobie powiedzieć wszystko, bo nikt nam nie zabroni.
 Marta przyszła z laptopem i przez trzy godziny grałyśmy w simsy. Ta gra to było moje całe dzieciństwo, więc uwielbiałam w nią grać. Następnie obejrzałyśmy parę filmów (głównie horrorów) i dzwoniłyśmy do różnych znajomych i robiłyśmy sobie z nich żarty. Przyjaciółka opowiedziała mi o swojej sytuacji z Jankiem. Bardzo jest mi jej szkoda, bo bardzo do siebie pasowali. Około szóstej poszłyśmy spać. Wstałyśmy o 12. Spojrzałam na telefon, jak zwykle z rana by poprzeglądać internety. Zauważyłam, że mam jedną wiadomość.