niedziela, 12 lipca 2015

ROZDZIAŁ 16 - Co się właściwie stało?

"-A czego ty od niej chcesz? Poza tym nie ma jej tu od dłuższego czasu - burknęła Marta
-Zadziorna, lubię takie - Filip przybrał cwaniacki wyraz twarzy - Dobrq będę już iść. Nara Janek
- Narazie... -opowiedziałem"
(Perspektywa Marty)

"Skąd on tu się wziął?" "Za kogo on się uważa?" "Skąd on mnie zna?" - te myśli ciągle krążyły po mojej głowie. Nie mogłam pojąć skąd on mnie zna i co on tu robił. Nagle zawiał mocny wiatr i zgasił wszystkie świeczki. Nastała ciemność. Zaczełam zmieniać się w dziwną, jasną postać, natomiast Janek zaczął rosnąć i przeistoczył się w potwora, który chciał mnie zabić. Miał już przypuścić atak, lecz...





... Obudziłam się. Cała ta historia była zwykłym snem? Faktycznie, przecież wczoraj się tu przeprowadziłam, tylko tego mam pewność. No i tego, że Natalka jest moją przyjaciółką. Ten sen był taki realistyczny. Nie miałam czasu na dalsze rozmyślania bo zapomniałam, że byłam umówiona z Natalką. Pośpiesznie wyszłam z łóżka i skierowałem się w stronę szafy. Wyjęłam z niej szorty, koszulkę z wzorem flagi Wielkiej Brytanii i oczywiście czystą bieliznę. Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic, po czym wskoczyłam w uprzednio przygotowane ubrania.

                                                                       ~*~

Poszłyśmy z Natalią do małej kawiarenki. Ja zamówiłam sok pomarańczowy i ciastko, a moja przyjaciółka poprosiła o to samo.
-Jak się spało w nowym domu? - uśmiechnęła się dziewczyna po czym upila łyk swojego soku pomarańczowego.
-Bosko! - powiedziałam, a po chwili zaczęłyśmy się śmiać.
-Może chcesz poznać okolicę? Ja tu już trochę mieszkam i mogę pokazać ci fajne sklepy lub parki.
-Jasne, tylko nie dzisiaj. Chciałabym się oswoić z nowym domem.

                                                                       ~*~

 Po godzinie 14:00 poszłam do domu. Byłam zadowolona z przeprowadzki, bo mogę być bliżej mojej przyjaciółki. Gdy byłam niedaleko domu, zauważyłam coś intrygujacego.
________________________________________

Spodziewaliscie się takiego zwrotu akcji? Co sądzicie o tym całym zdarzeniu? Mam nadzieję że rozdział się spodoba i mam zaszczyt oznajmić że będę próbowała wstawiać je tak jakoś co tydzień. Będę się starać!! :D
ps. Tak wiem, ze krótko ale mózg nie chce współpracować :c

Info o rozdziale

Tak wiem, czas na wyjaśnienia... Nie było dość długo rozdziału i my o tym wiemy ale po prostu nie miałyśmy pomysłów. Teraz pracujemy nad rozdziałem, I będziecie bardzo zaskoczeni co stanie się z naszymi bohaterami i jak potoczy się ich historia. Mam nadzieję, że przyszły rozdział przyjmijcie dobrze i napiszcie czy coś takiego wam się spodoba. Część w ktorej się domyślacie, zostawię wam. Podzielcie się z nami tym, co sądzicie "co wydarzy się w kolejnym rozdziale?" Piszcie w komentarzach :)

piątek, 19 czerwca 2015

NOWY BLOG

Witajcie, Chciałam powiedzic, że mam nowy blog. Tutaj powoli kończą nam się pomysły (niestety). Oczywiście będziemy aktywne na tym blogu jak i na tamtym ( ale na drugim bardziej). Tu macie link do nowego : http://janek-pacanek-lowca-firanek.blogspot.com/?m=1

czwartek, 18 czerwca 2015

ROZDZIAŁ 15 - Zgoda

,,-Marta... -powiedział,  po czym złapał mnie za rękę.
-Tak?  - spytałam nieśmiało.
-Kocham cię. - uśmiechnął się do mnie.  - Czy dasz mi drugą szansę ?
 Spojrzałam mu prosto w oczy. Nie wiedziałam co mam robić. Miałam mu za złe od dnia wycieczki.
-Ja... - moją wypowiedź przerwało coś złego."
 Łódka zaczęła trzeszczeć. Nagle zauważyłam w niej dziurę.
-Emm, Jaś?! - powiedziałam z lekko podniesionym głosem. - W tej łódce jest dziura!
 Janek zabrał się za wiosłowanie, lecz nie zdążył dopłynąć do brzegu. Niestety nie umiem pływać i poszłam na dno. Zaraz potem straciłam przytomność, bo obudziłam się na kocu, a nade mną stał Jasiek.
-Dzięki Bogu! Ty żyjesz! Myślałem, że cię stracę... - przyciągnął mnie do siebie i zaczął mnie przytulać. Mocno się w niego wtuliłam, po czym powiedziałam:
-Spokojnie, żyję "mamo"
Zaczęłam się śmiać. Byłam wdzięczna Jasiowi za to, co zrobił. Minęło dobre kilka minut, a on nie wypuszczał mnie ze swojego uścisku.
-To jak, dasz mi drugą szansę? - spytał mnie nieśmiało
-Tak - powiedziałam cicho i nie odzywaliśmy się do siebie przez około 10 minut, gdy nagle usłyszeliśmy szelest wśród drzew...

(Perspektywa Natalki)

 Byłam już sama w domu, więc zaczęłam bawić się telefonem. Zaczęłam sprawdzać wiadomości, które dostałam od Filipa.
"A kiedy będziesz miała czas?"
"Nie ignoruj mnie"
"Obserwuję cię"
"Jestem pod twoim domem"
"Kto u ciebie jest?"
"Jakaś twoja kumpela?"
"Fajna z niej laska"
"Odpisz w końcu"
Byłam przerażona tym, co czytałam. Przez to czułam się obserwowana na każdym kroku. Nagle dostałam esemesa.
"Czemu czytasz moje wiadomości i na nie nie odpisujesz? ;) "
Odruchowo spojrzałam za siebie. Niestety nikogo tam nie było... A może to i lepiej?
 Było już po 23:00, a ja chciałam odpocząć. Włożyłam piżamę i od razu zasnęłam.

(Perspektywa Jasia)

 Z krzaków wyłoniła się ciemna i dosyć wysoka postać. Zaczęła się zbliżać w stronę naszej dwójki. Okazało się, że to był Filip.
- Siemka mordko! - powiedziałem do przyjaciela uwalniając z uścisku Martę.
- Hej - powiedział i zaczął się rozglądać - Wow, co to za miejsce? - spojrzał na Martę - O, koleżanka Natalki!
-Em... Skąd mnie znasz? - na jej twarzy było widać wyraźne zdziwienie. Mbie w sumie też to zaintrygowało.
-To dluga historia - mruknął, po czym spojrzał w niebo - szukałem Natalki
-A czego ty od niej chcesz? Poza tym nie ma jej tu od dłuższego czasu - burknęła Marta
-Zadziorna, lubię takie - Filip przybrał cwaniacki wyraz twarzy - Dobrq będę już iść. Nara Janek
- Narazie... -opowiedziałem

___________________________

Przepraszam was bardzo, że nie było rozdziału, ale nie miałam weny i próbowałam poprawić oceny. Mam nadzieję, że moje wypociny będą docenione ;p

czwartek, 28 maja 2015

ROZDZIAŁ 14 - Magiczne miejsce


 Była to wiadomość od Filipa. Dałam mu swój numer. Wiadomość brzmiała tak:
"Hejka, może jutro się spotkamy?"
 "Przepraszam, ale jutro już jestem umówiona. Poczułam ulgę gdy to pisałam, bo nie byłam do końca przekonana do niego. Był tajemniczy i prawie nic o nim nie wiedziałam. Przez jakiś czas nic nie pisał, więc mogłam spokojnie zjeść z Martą śniadanie. Nagle usłyszałam dźwięk wiadomości.
"To może przyjdę do ciebie teraz?"
 Trochę się przeraziłam, bo nie wiedziałam, że wie gdzie mieszkam. Odpisałam mu:
"Niestety teraz mam gości. W najbliższym czasie jestem bardzo zajęta."
 Nie miałam najmniejszej ochoty na rozmowę z nim a co dopiero spotkanie. Jak miałabym się z nim widywać to tylko w obecności Florka. Postanowiłam, że nie będę się na razie nim przejmować i poszłyśmy z Martą do jej domu. Pomogłam się jej spakować i po kilku minutach byliśmy na miejscu, ponieważ mieszkamy bardzo blisko siebie. Widziałam kogoś w oknie dwa domy dalej. To chyba był Jasiek. Najwyraźniej zauważył, że na niego popatrzyłam, bo od razu odszedł od okna. Weszłyśmy do domu Marty i w progu przywitała się z nami Kama. Poszłyśmy do pokoju Marty.
-Jak tam z Jasiem? - zaczęłam rozmowę.
-Niewiele... już nie rozmawiamy ze sobą tak często jak ostatnio... nawet na Facebooku nie napisze - lekko się zaśmiała. - a dlaczego pytasz?
-Wiesz, jak wchodziłyśmy do twojego domu widziałam jak patrzył na nas z okna. - wyznałam przyjaciółce
-Naprawdę? - wyraźnie się zaciekawiła
-Oj, tak! Ciekawe czy przyglądał się tak tobie wcześniej - zaczęłam się śmiać i o mało nie przewróciłam się z łóżka. Marta śmiała się razem ze mną. Nie zwracałam uwagi na esemesy, które dostawałam. Byłam skupiona na sobie i swojej przyjaciółce. Ostatnio spędzaliśmy ze sobą mało czasu i jedyne co robiłyśmy to pisałyśmy lub rozmawiałyśmy przez telefon.

(Perspektywa Jasia)

 Widziałem dzisiaj Martę, szła z Natalią do jej domu. Chciałem wybiec z domu i ją jezcze raz przeprosić, ale ... nie miałem już odwagi. Wiem, że zachowałem się jak kompletny dupek i Marta napewno mi już nie wybaczy. Dobrze, że Natalce i Florkowi się układa, a przynajmniej tak mi się wydaje, bo odkąd pokłóciłem się z Martą nie utrzymywaliśmy takiego kontaktu, jak wcześniej. Dzisiaj wezmę się w garść i przygotuję dla niej coś specjalnego. Oby się jej spodobało. Oczywiście ona nie będzie o tym wiedzieć, bo powiem jej przyjaciółce i Eskaczowi aby poszli się gdzieś z nią przejść, a tak naprawdę pójdą w miejsce, które urządzę dla Marty.Tak więc od razu po wymyśleniu planu zadzwoniłem do Nataki : 
- Cześć Nati 
- Yyy... Jasiek? Po co do mnie dzwonisz? Oczywiśnie nie mam ci tego za złe, ale jak wiesz jestem u Marty.
- Wiem, wiem ale ta sprawa nie mogła zaczekać
- To szybko mów bo jeszcze przyjdzie z łazienki i usłyszy.
- Plan jest taki, że chcę ostatni raz przeprosić Martę, ale wiesz muszę się bardzo postarać. Ty i Florek weźmiecie ją na jakiś spacer ale w określone miejsce ok? Oczywiście nie mówiąc jej o tym, że ja tam będę okej? Adres podam wam później 
- No nie wiem, czy to będzie dobry pomysł
- Uwierz mi, jak teraz Marta mi nie przebaczy , to zniknę z jej życia
- Niech ci będzie ale zadzwonisz do Eskacza?
- Tak, za chwilkę zadzwonię, a teraz muszę już kończyć narazie!
- Pa
 Po zakończonej rozmowie z Natką zadzwoniłem do Florka i objaśniłem mu cały plan. Zgodził się.
 Jako miejsce wybrałem las. Nie był to zwykły las, jako dzieciak bardzo często tam chodziłem razem z Arim lub kolegami. Nikt tam nie chodził i od czasów mojego dzieciństwa do teraz nikogo tam nie ma. Na środku lasu był mały staw, który przez promienie słoneczne bardzo ładnie lśnił. Niedaleko niego była mała łąka, na której rosło wiele przepięknych kwiatów. To wlaśnie tam jako dziecko bawiliśmy się w piratów, graliśmy w piłkę oraz mieliśmy tam nawet własny domek na drzewie, który budowaliśmy jakieś cztery miesiące. Najwidoczniej wykonaliśmy całkiem dobrą robotę, bo domek stoi do dziś. 
 Wśród traw naokoło stawu poustawiałem świeczki. Mnóstwo świeczek. Położyłem ogromny koc na łące i przyniosłem koszyk z jedzeniem. Na drzewach zawiesiłem gdzieniegdzie małe świeczniki, do których wsadziłem małe świeczki. Wyglądało to jakby świetiki świętojańskie latały wokół drzew, co nadawało świetny efekt. Mam nadzieję, że Marcie się spodoba. Po udekorowaniu tego małego skrawka lasku wysłałem SMS'a do Natalki i Floriana z adresem.

(Perspektywa Marty)

 Florek i Natalka powiedzieli,  że mają dla mnie niespodziankę. Kazali mi się ładnie ubrać. Idąc do łazienki wzięłam suchą bieliznę, dżinsowe rurki bbiały podkoszulek a na to włożyłam biały sweter z czarną gwiazdą na środku. Na nogi nałożyłam moje czarne conversy. Po przebraniu się wyszłam z domu. Czekali tam na mnie Florek i Natalka. Wsiadłam do samochodu. Zawieźli mnie do jakiegoś lasu.
-Zaraz, gdzie jesteśmy i po co tu przyjechaliśmy??  - spytałam z lekkim przerażeniem. Nie lubię lasów.
-Zobaczysz - Powiedział Florek i razem z Natalką zaczęli się śmiać. Mi wcale Joe było do śmiechu. Było już ciemno a las był mroczny, czego bardzo się bałam. Miałam się odwrócić i powiem w stronę samochodu, ale się powstrzymałam. Nagle zauważyłam światło w głębi lasu. Wyszłam przed Natalka i Florka. Nagle zauważyłam piękna polane,  która było oświetlona świeczkami. Byłam pod wrażeniem tego widoku. Po środku Polany siedział Jaś na kocu. Zatrzymałam się i stałam w bezruchu. Wiedziałam też,  że nie ma przynieś moich przyjaciół,  którzy mnie tu zaprowadzili. Po chwili Janek odwrócił się w moją stronę. Wstał z koca i szybkim krokiem podszedł do mnie. Nadal się nie ruszałam. Był już obok mnie i nagle mnie przytulił.
-Zrobiłem to dla ciebie - wyszeptał mi do ucha. 
Puścił mnie i złapał za rękę. Poszłam za nim w stronę koca. Na kocu stał koszyk. Gdy usiedliśmy, chłopak wyciągnął z niego sprite'a. Podał mi jedna puszkę. Wzięłam ją, po czym otworzyłam ją i zaczęłam pić małymi łykami.
-Podoba ci się tu?  - spytał mnie Janek patrząc się w moją stronę.
-Tak,  jest ładnie. - powiedziałam pochylając głowę do dołu i patrząc na puszkę.
-Chodź. - powiedział chłopak po czym wstał z koca i podał mi rękę.
 Poszliśmy nad staw. Weszliśmy na małą łódkę. Jaś zaczął wiosłować i po chwili znaleźliśmy się na środku stawu.
-Marta... -powiedział,  po czym złapał mnie za rękę.
-Tak?  - spytałam nieśmiało.
-Kocham cię. - uśmiechnął się do mnie.  - Czy dasz mi drugą szansę ?
 Spojrzałam mu prosto w oczy. Nie wiedziałam co mam robić. Miałam mu za złe od dnia wycieczki.
-Ja... - moją wypowiedź przerwało coś złego.

__________________________________________

O ja, ale ze mnie Polsat xD. Nie martwcie się,  jutro kolejny rozdział. Jakoś początek i ostatnia perspektywę Marty pisałam ja a duża część pisała Natalka. Życzę miłego czekania xD Dobranooc


DZIĘKUJEMY

Chciałyśmy wam z całego serca podziękować za to, że mamy już ponad 600 wyświetleń na blogu.  Dużo to dla nas znaczy i mamy nadzieję, że czekacie na kolejny rozdział bo będzie prawdopodobnie jutro. Jeszcze raz dziękuję i życzę dobrej nocy :)

poniedziałek, 25 maja 2015

ROZDZIAŁ 13 - Filip i "babski wieczór"

"Tak naprawdę nie chciałam przebaczać Jankowi. Potraktował mnie jak jakaś zabawkę, która mu się znudziła. Nie ma sensu nawet o tym mówić."
 (Perspektywa Floriana)
 Szkoda mi Janka i Marty. Była z nich świetna para, ale jak to w każdym związku są wzloty i upadki. Mam nadzieję, że niedługo się pogodzą, choć gdybym był na miejscu Marty też byłoby mi ciężko wybaczyć chłopakowi za takie coś.
  Była już połowa lipca. Ale ten czas zleciał, jeszcze niedawno poznaliśmy się nad jeziorem a teraz znamy się już dwa tygodnie. Może to zabrzmi dziwnie ale ten czas był dla mnie bardzo ważny, ponieważ czuję, że Natalia to ta jedyna. Rozumiała mnie w każdym stopniu, nawet jeśli to nie była moja dobra strona, ona akceptowała to i mówiła "każdy ma zady i walety" co mnie bardzo śmieszyło.
 Umówiłem się z moją dziewczyną na 14. Mieliśmy iść do mojego kuzyna, ponieważ dawno go nie widziałem, a był mi bardzo bliski. Miał on na imię Filip. Mam nadzieję, że polubią się nawzajem z Natalką.
Wyszedłem z mieszkania jakieś pół godziny przed spotkaniem i poszedłem po Natalię. Mieszkaliśmy całkiem niedaleko siebie, więc szybko tam dotarłem. Zapukałem do drzwi i po chwili otworzyła mi moja kochana w ślicznej czarnej sukience. Tej dziewczynie najbardziej pasował ten kolor; chyba dlatego, że to był jej ulubiony.
- O cześć - przywitała się - już idziemy?
- Siemka - powiedziałem, po czym pocałowałem ją w policzek. - Jeśli chcesz
- Nie mogę się już doczekać. Mieszka daleko?
- Nie jakieś pół godzinki stąd.
- Oki to przespacerujemy się ?
- Pewnie - uśmiechnąłem się

(Perspektywa Natalii)

 Tak jak Florek mówił pół godziny później byliśmy na miejscu. Staliśmy przed ładnym, białym, dwupiętrowym domem. Eskacz zadzwonił do drzwi i po chwili otworzył je nam wysoki chłopak o ciemnych włosach i aparatem na zębach.
- Cześć jestem Filip - podał mi dłoń
- Natalia
- Cześć mordko - przywitał się z Florianem - wejdźcie
Resztę popołudnia spędziliśmy u Filipa. Okazało się, że był z charakteru bardzo podobny do Florka, więc od razu go polubiłam. Około 17 wyszliśmy od niego i Eskacz odprowadził mnie do domu. Chwilę po przekroczeniu progu drzwi od mojego pokoju zadzwonił mój telefon. Dzwoniła do mnie Marta:
- Heeej
- No siemanko
- Jak było u kuzyna Florka?
- Fajnie. Bardzo go polubiłam. Ma podobny charakter do Eskacza
- To super. Masz co teraz robić?
- Nie za bardzo a co?
- Mogłabym do Ciebie wpaść? Urządziłybyśmy sobie taki "babski wieczór" co ty na to?
- Jak dla mnie bomba - zaśmiałam się
- To będę za piętnaście minut. papa
- Paaa - pożegnałam się
Po zakończeniu rozmowy z Martą przygotowałam przekąski, poszukałam fajnych filmów i uszykowałam dla nas miejsce na kanapie w moim pokoju. Bardzo lubię takie wieczory, gdy Marta u mnie nocuje. Zawsze jest przy tym dużo śmiechu i możemy sobie powiedzieć wszystko, bo nikt nam nie zabroni.
 Marta przyszła z laptopem i przez trzy godziny grałyśmy w simsy. Ta gra to było moje całe dzieciństwo, więc uwielbiałam w nią grać. Następnie obejrzałyśmy parę filmów (głównie horrorów) i dzwoniłyśmy do różnych znajomych i robiłyśmy sobie z nich żarty. Przyjaciółka opowiedziała mi o swojej sytuacji z Jankiem. Bardzo jest mi jej szkoda, bo bardzo do siebie pasowali. Około szóstej poszłyśmy spać. Wstałyśmy o 12. Spojrzałam na telefon, jak zwykle z rana by poprzeglądać internety. Zauważyłam, że mam jedną wiadomość.



  

ROZDZIAŁ 12 - Miłe spotkanie

,,-Nie mogę. -powiedziałam
-Ale czego? -podszedł do mnie bliżej.
-Nie mogę ci tak od razu wybaczyć...
-Ale... Ja naprawdę żałuję...
-To,  że żałujesz nie znaczy, że nie zrobisz tego drugi raz...
 Zawróciłam się i poszłam do domu."
Gdy wróciłam do domu, podałam na łóżko. Po kilku minutach poduszka była cała mokra a moje oczy były zmęczone, więc zasnęłam. Śniłam o Janku i tej dziewczynie. Czy ta sytuacja będzie mnie ciągle prześladować? Chce już o nim i o tym wszystkim zapomnieć. Kiedy wstałam wzięłam czysta bieliznę, czarne szorty i niebieską koszulkę z krótkim rękawem. Poszłam się umyć, po czym się ubrałam. Nie miałam na nic ochoty ,więc położyłam się na łóżku i zaczęłam przeglądać Facebooka. Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi.

(Perspektywa Jasia) 

 Z samego rana po umyciu się i przebraniu poszedłem do sklepu. Kupiłem jednego średniej wielkości misia i milkę oreo. Przyszedłem do Marty. Otworzyła mi jej mama, ponieważ był weekend i nie pracowała.
-Dzień dobry... -powiedziałem i lekko się uśmiechnąłem.
-Pewnie przyszedłeś do Marty - zaśmiała się i wpuściła mnie do środka. - Idź do niej, jest na górze.
-Dziękuję - skinąłem głową i szybko pognałem na piętro.
 Wszedłem po cichu do jej pokoju. Widziałem ją  na łóżku. Gdy otworzyłem szerzej drzwi,  zaczęły skrzypieć.
-Kurczę. - pomyślałem
-Co ty tu robisz? - usiadła na łóżku i spojrzała na mnie z pogardą.
-Chciałem cię przeprosić... Po raz kolejny. - zacząłem i wszedłem do jej pokoju. Zamknąłem drzwi i oparłem się o nie.- Zrozumiałem, że nie jesteś jakąś rzeczą.
-Brawo - odwróciła ode mnie wzrok.
-Weź to - podałem jej misia i czekoladę.
-Myślisz, że czekolada załatwi sprawę?? -wstała z łóżka, gdy nagle na jej policzkach pojawiły się łzy i ponownie usiadła. -Miałam cię za osobę szczerą i uczciwa w stosunku do mnie.
 Nagle zaczęła płakać coraz mocniej. Usiadłem obok niej i zacząłem ją przytulać. Odwróciła się do mnie i odwzajemniła uścisk. W tej chwili do pokoju weszła mama Marty.
-Umm... Chyba przyszłam w złym momencie. - wyszła i słychać było za drzwiami cichy chichot.
-Obiecaj mi, że nigdy więcej tego nie zrobisz. - powiedziała.
-Obiecuję. - odpowiedziałem po czym odsunąłem ją od siebie i pocałowałem ją w usta.
-Ja chyba już pójdę. -powiedziałem, wstałem z łóżka i kierowałem się z stronę drzwi.
-Zaczekaj. - wstała z łóżka -Może pójdziemy na spacer? Z psami, czy coś...
-Oczywiście! -powiedziałem z wyraźnym entuzjazmem.
Zeszliśmy na dół. Marta wzięła swojego psa, złapała go na smycz i ruszyliśmy w stronę mojego domu. Zabrałem Ari'ego i poszliśmy w stronę centrum. Zabrałem Martę na lody. Chciała odmówić, ale już jej go podawałem. Posłała mi chytry uśmiech, ale przyjęła mój "podarunek". Chodziliśmy już tak z dobre 30 minut.
-Chyba muszę już iść... - powiedziała cicho dziewczyna.
-Co? Dlaczego? - w moim głosie słychać było zawód.
-Mama zaraz zacznie się o mnie martwić.
-Dobra, ale szykuj się do tego, że jutro przyjdę po ciebie z samego rana. - puściłem do niej oczko. - chodź, odprowadzę cię.
 Objąłem ją i poszliśmy w kierunku jej domu. Gdy byliśmy na miejscu, pocałowałem ją w nos i poszedłem do siebie. Położyłem się na łóżku. Bardzo za nią tęskniłem. Była godzina dwudziesta pierwsza, ale od razu zasnąłem.

(Perspektywa Marty)

 Tak naprawdę nie chciałam przebaczać Jankowi. Potraktował mnie jak jakaś zabawkę, która mu się znudziła. Nie ma sensu nawet o tym mówić.

____________________________________________

Było tego trochę (ale tak troszeczkę) więcej ale niestety mi się usunęło więc bardzo przepraszam. Mam nadzieje, że spodobała wam się rozdział :)



ROZDZIAŁ 11 - Gorzka prawda

,,On jest zdolny do wszystkiego, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Postanowiłam, że pójdę tam z ciekawości. A może mnie przeprosi i wszystko będzie jak dawniej?"
 Schowałam liścik do torebki i weszłam w głąb domu. Czego mógł ode mnie chcieć? Nie chciałam go znać, aczkolwiek intryguje mnie fakt, że chciał się ze mną spotkać.
-O której mam tam być? - spytałam samą siebie jakbym czekała na jakąkolwiek odpowiedź. Wyjęłam z torebki list.
-12:30...- wyczytałam i spojrzałam na zegarek. Miałam jeszcze godzinę do spotkania. Postanowiłam, że spędzę ten czas ze swoim psem. Poszłam z Kamą do ogrodu. Widać było zadowolenie na jej twarzy, kiedy bawiłam się z nią piłką. Powoli zbliżała się godzina spotkania. Wróciłam z Kamą do domu i poszłam na górę solową przebrać, bo byłam cała w piasku. Ubrałam białą koszulę i śliczną, różową spódniczkę. Poszłam do łazienki i nałożyłam na siebie lekki makijaż. Spięłam włosy w kok i byłam gotowa do wyjścia. Podczas drogi do miejsca spotkania słuchałam muzyki. Nagle w oddali zauważyłam Jaśka. Zdjęłam słuchawki z uszu i wolnym krokiem kierowałam się ku niemu. Próbował mnie przytulić, ale Chyba za ostro spojrzałam mu w oczy. Powinien zrozumieć, że po tym jak pocałował inną nie chciałam, żeby mnie dotykał.
-Hej.. -powiedział nieśmiało.
-Cześć. Po co mnie tu zaprosiłeś? Jest jakiś konkretny powód? -zaczęłam trochę zbyt oschle.
-Tak, bo wiesz... Nie chce żebyś się na mnie gniewała. -powiedział z lekkim niepokojem.
-Trzeba było o tym pomyśleć zanim zacząłeś obściskiwać z jakąś laską - w moich oczach zakręciły się łzy. Nikt nigdy wcześniej mnie tak nie potraktował. Cóż, świat jest okrutny.
-Ej, nie płacz bo jeszcze ci się makijaż zepsuje. - zaśmiał się po czym chwycił mnie w talii i zbliżył do siebie. Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam go przytulać. Chyba właśnie to chciał osiągnąć. Może skłonił mnie do przytulenia się do niego, ale nie wybaczę mu tak łatwo. Kochałam go, ale nie wiem czy on czuje wciąż to samo do mnie. Puściłam go i odwróciłam się od niego.
-Nie mogę. -powiedziałam
-Ale czego? -podszedł do mnie bliżej.
-Nie mogę ci tak od razu wybaczyć...
-Ale... Ja naprawdę żałuję...
-To,  że żałujesz nie znaczy, że nie zrobisz tego drugi raz...
 Zawróciłam się i poszłam do domu.
____________________________________________

Napisałam na szybko, aktualnie jestem w szkole i jedynie tu mam Wi-Fi i mogę coś pisać. To taka nagroda za moją nieobecność :)

niedziela, 24 maja 2015

Polecam

Helouuuu c:
Chciałabym wam polecić supi opowiadanie :3 
Pisze go moja kuzynka. I nie polecam wam go dlatego, że to moja rodzina tylko dlatego, że naprawdę fajnie to pisze :3
Także ten no... łapcie linka :
http://ksiazki-moim-tlenem.blogspot.com/
~ Natalia

ROZDZIAŁ 10 - Plan

"Gdy byłam w parku, chciało mi się płakać. Zobaczyłam Janka. Miałam rzucić mu się w ramiona, ale on nie zasługuje na moje przebaczenie. Po prostu się odwróciłam i wróciłam do siebie. Zostawiłam Kamę w domu i poszłam do Natalki.
-Hej, jak się czujesz? - spytałam z niepewnością w głosie.
-Dobrze, nawet coraz lepiej. Czemu jesteś taka blada? - spytała mnie z troską.
-Spotkałam w parku Jasia. - powiedziałam zaciskając zęby.
-To cudownie! Pogodziliście się już?  - zapytała z nadzieją.
-Nie. -odpowiedziałam oschle, i zaczęłam płakać. Bardzo mi na nim zależało a on załamał mi serce. Nie wiedziałam co mam zrobić. Przytuliłam przyjaciółkę i pognałam do domu."
 (Perspektywa Jasia)  Dlaczego to zrobiłem? To pytanie ciągle krążyło po mojej głowie. Ona nigdy mi tego nie wybaczy. Gdy zobaczyłem ją w parku miałem ochotę ją przytulić, lecz niestety Marta uciekła na mów widok. Spróbuję porozmawiać o tej sprawie z Florianem, może on będzie w stanie mi pomóc, bo dłużej nie wytrzymam z myślą, że Marta jest na mnie wściekła.
 Zadzwoniłem do niego, lecz nie odbierał. Za trzecim razem odebrał :
- Cześć mordo ! - powitałem go
- Yyy... Jaś? - chyba się zdziwił, że dzwonię do niego o tej porze. W końcu była pierwsza w nocy. - Siemka, co tam?
- Mam ważną sprawę
- Mów tu i teraz - zaśmiał się
- Chodzi o Martę. Wiesz co się stało, a dzisiaj albo jak wolisz wczoraj zobaczyłem ją w parku. Niestety na mój widok uciekła. Chyba jest naprawdę na mnie bardzo zła.
- I co zamierzasz z tym zrobić?
- Właśnie nie wiem. I dlatego dzwonię do Ciebie, bo nie mogłem dłużej wytrzymać. To spotkamy się jutro o 10?
- Okej. Tylko nie dzwoń do mnie więcej razy jak wiesz, że śpię proszę cię.
- No dobra, dobra nie marudź już.
 Rozłączyłem się i postanowiłem, że pójdę sobie zrobić coś do jedzenia. Wyciągnąłem z lodówki mleko i wlałem je do miski. Czekałem dwie minuty na jedzenie i od razu zacząłem je jeść. Podczas jedzenia w głowie miałem straszny mętlik. Nie mogłem przestać myśleć o Marcie. Nie wiem co ta dziewczyna ze mną zrobiła, odkąd się z nią pokłóciłem nie mogłem normalnie funkcjonować, bo myślałem tylko o tej kłótni. Gdy skończyłem jeść, włożyłem miskę do zmywarki i postanowiłem wejść na chwilę na facebooka. Zauważyłem, że Marta jest dostępna.

(Perspektywa Marty)

 Ciekawe czy Janek za mną tęskni. Wiem, że nie powinnam o nim myśleć w tej chwili ale mózgu kobiety nikt nie zrozumie. Leżałam na łóżku przeglądając facebooka. W międzyczasie pisałam SMS-y z Natalką. Bardzo wspierała mnie w tym czasie, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. Przeglądając kto jest dostępny zauważyłam Jasia. Chciałam do niego napisać, ale nie mogłam zapomnieć o tym co zrobił. Nienawidzę tego uczucia, gdy z jednej strony chcę coś zrobić, a z drugiej nie. Postanowiłam iść spać. Tak, to był chyba najlepszy wybór.
 Rano obudziłam się z przeczuciem, że stanie się coś dobrego. Uczesałam się, ubrałam i zeszłam na schodami na dół na śniadanie. Na blacie zauważyłam karteczkę:
                "Wrócimy z tatą wieczorem. Na mikrofalówce zostawiłam ci 50 zł. ~ Mama :)"
Okej. W sumie lubię być sama w domu. Nikt mi wtedy nie rozkazuje co mam robić i mogę robić to co uwielbiam, a nie mogę tego robić gdy są rodzice w domu, ponieważ nienawidzą tego. Mogę puszczać muzykę na cały regulator. Moi rodzice i ja mamy ten sam gust muzyczny, lecz oni wolą słuchać muzyki po cichu.
 Zjadłam kanapki słuchając muzyki, po czym postanowiłam pójść do Natalki. Zawiązałam buty, zabrałam torebkę i już miałam wychodzić, gdy nagle w na wycieraczce zauważyłam malutki liścik. Byłam zdziwiona, bo nikomu ani ja, ani moi rodzice nie wysyłaliśmy listu. Podniosłam go i przeczytałam treść. Był to liścik od Jasia. Na początku się ucieszyłam, ponieważ pomyślałam, że za mną tęskni lecz chwilę później lekko spoważniałam. Janek napisał tam, że mamy się spotkać nad tym samym stawem, gdzie umówiliśmy się na wyjazd w góry. On jest zdolny do wszystkiego, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Postanowiłam, że pójdę tam z ciekawości. A może mnie przeprosi i wszystko będzie jak dawniej?

                                                                                                                                                                      

Tak więc jest 10 rozdział c:
Przepraszam, że nie było długo rozdziału, ale ja nie miałam czasu, a razem z Martą nie mogłyśmy się zgrać.
Ale postaramy się to zmienić. A tak w ogóle to dziękujemy za komentarze pod wcześniejszym rozdziałem :3 Pod tym też piszcie czy podoba wam się i czy macie do niego jakieś zastrzeżenia !
Tak więc pozdrawiam Natalia ;-;

poniedziałek, 18 maja 2015

ROZDZIAŁ 9 - Dobra wiadomość

,,Florian usztywnił mi rękę, położył mnie na ziemi i uniósł moje nogi do góry, żebym mogła lepiej oddychać. Zadzwonił po karetkę. Zaczął ze mną rozmawiać, żeby odwrócić moją uwagę od bólu. Kiedy przyjechała pomoc zabrali mnie na dół do karetki. Ciągle towarzyszył mi Florek"
(Perspektywa Florka) 

 Czekałem na korytarzu, kiedy nakładali dla Natalki gips. Strasznie się o nią bałem. Lekarz powiedział, że będzie mogła wyjść za dwa dni. Ciągle przy niej czuwałem. Na noc wracałem do hotelu.

(Perspektywa Jasia) 

 Kiedy przyszedłem do hotelu Marta nie siedziała w łazience. Gadała z Rafałem i Stasiem. Kiedy wszedłem, odwróciła się ode mnie. Chlopacy zrobili to samo co ona. Było mi smutno. Poszedłem do swojego łóżka i od razu zasnąłem.

(Dwa dni później)

 Natalka wyszła już ze szpitala i mogliśmy jechać do domów. W moim samochodzie jechali tylko Natalka i Florek, a Marta jechała z Rafałem i Stasiem. Miałem wyrzuty sumienia.  Kiedy przyjechaliśmy do Legnicy, rozpakowałem się i poszedłem z Ari'm na spacer do parku. Gdy już doszliśmy, zauważyłem Martę z jej psem. Spojrzała na mnie, odwróciła się i odeszła. Jestem okropnie zły na siebie.

(Perspektywa Florka) 

 Przyszedłem do Natalki. Czuła się już chyba lepiej.
-Hej - podszedłem do niej i pocałowałem ją.
-Cześć - odpowiedziała mi z uśmiechem na twarzy.
-Mam dla ciebie dobrą wiadomość.
-Jaką??
-Przeprowadzam się do Legnicy.
-To cudownie! Przytuliłabym cię,  ale wiesz...  - wskazała na gips. -...gdzie będziesz mieszkał?
-Spokojnie, mam już wynajęte mieszkanie.
Pocałowałem ją w czoło i poszedłem się rozpakować się do swojego nowego mieszkania.

(Perspektywa Marty) 

 Gdy byłam w parku, chciało mi się płakać. Zobaczyłam Janka. Miałam rzucić mu się w ramiona, ale on nie zasługuje na moje przebaczenie. Po prostu się odwróciłam i wróciłam do siebie. Zostawiłam Kamę w domu i poszłam do Natalki.
-Hej, jak się czujesz? - spytałam z niepewnością w głosie.
-Dobrze, nawet coraz lepiej. Czemu jesteś taka blada? - spytała mnie z troską.
-Spotkałam w parku Jasia. - powiedziałam zaciskając zęby.
-To cudownie! Pogodziliście się już?  - zapytała z nadzieją.
-Nie. -odpowiedziałam oschle, i zaczęłam płakać. Bardzo mi na nim zależało a on załamał mi serce. Nie wiedziałam co mam zrobić. Przytuliłam przyjaciółkę i pognałam do domu.
__________________________________

Jest i 9 rozdział. Przepraszam, że musieliście tak długo czekać :)

ROZDZIAŁ 8 - Niemiły upadek

,,Przechodziłam pomiędzy drzewami aż nagle zauważyłam Jasia. Całował się z jakąś dziewczyną. Nagle poczułam ukłucie w sercu. Podniósł wzrok i zauważył mnie. Zaczęłam biec w stronę hotelu."
 Jak mógł mi to zrobić??  Jeszcze wczoraj wyznawał mi miłość a teraz migdali się z inną. Jestem na niego wściekła, a zarazem chcę mi się płakać. Byłam w hotelu. Chłopacy zauważyli mój smutek.
-Co się stało? - Zapytał Staś.
-Nieważne... - odpowiedziałam z lekkim zakłopotaniem.
-Uwierz, bardzo ważne - powiedział Rafał i lekko się uśmiechnął.
-Janek... - powiedziałam i nagle zaprzestałam swoją wypowiedź, bo drzwi od pokoju się otworzyły.
-Marta... - powiedział mocno zdyszany Jaś.
 Pobiegłam do łazienki. Miałam ochotę tak płakać, żeby zalać ją całą łzami. Słyszałam zza ściany krzyki chłopaków. Nagle wrzaski ucichły i usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Janek już poszedł. Pewnie wrócił do tej blondynki z parku. Pff.
 Od tamtej pory nie wychodziłam z łazienki przez godzinę.

(Perspektywa Jasia) 

-Jestem idiotą, dupkiem, debilem, i głupkiem. - powtarzałem sobie w myślach przechodzący ulicami miasta. Jak mogłem coś takiego zrobić? Już nigdy nie odzyskam jej zaufania. NIGDY. Co mi strzeliło do głowy, żeby flirtować z tamtą dziewczyną?? Ale ze mnie dupek . Mam ochotę zapaść się pod ziemię.  Jak ja mam ją za to przeprosić?? W głowie mam kompletny mętlik. Ona niedługo znajdzie sobie kogoś innego. Mam szczęście, że w Legnicy mieszkam niedaleko niej.

(Perspektywa Natalki) 

 Chodziliśmy z Florkiem bo górach, gdy nagle poślizgnęłam się.
-Aaaaaa!! - zaczęłam przeraźliwie krzyczeć.
-Co się stało?! - spanikował Eskacz.
-Chyba... aaa... złamałam rękę... Aaa!! - ponownie wydałam z siebie krzyk.
 Florian usztywnił mi rękę, położył mnie na ziemi i uniósł moje nogi do góry, żebym mogła lepiej oddychać. Zadzwonił po karetkę. Zaczął ze mną rozmawiać, żeby odwrócić moją uwagę od bólu. Kiedy przyjechała pomoc zabrali mnie na dół do karetki. Ciągle towarzyszył mi Florek.

____________________________________________

No, na dzisiaj koniec, ale spróbuję jeszcze jutro coś napisać. Dobranoc!!  :)

niedziela, 17 maja 2015

ROZDZIAŁ 7 - Przykry incydent

,,-Cieszę się - powiedział
-Z jakiego powodu? - zapytałam go a moje kąciki ust powędrowały ku górze.
-Że cię poznałem.
 Bez słowa rzuciłam się mu na szyję. Znowu przytulaliśmy się. Nagle poczułam delikatne muśnięcie na policzku. On naprawdę mnie kochał."
(Perspektywa Natalki) 

 Florek powiedział, że możemy iść dzisiaj w góry. Sami.
 O poranku umyłam się, ubrałam w stosowną odzież, która pomoże mi sprawnie poruszać się po górach i spakowałam plecak. Byłam już gotowa.

(Perspektywa Florka) 

 Po dwudziestu minutach byliśmy w górach. Krajobraz był piękny. W oddali widać było drzewa i zwierzęta na pastwiskach. Wychodziliśmy coraz wyżej. Nagle coś poszło nie po naszej myśli...

(Perspektywa Marty) 

 Gdy wstałam, nie było nikogo oprócz Rafała i Stasia.
-Cześć mała, w końcu wstałaś - powiedział Kiślu po czym się zaśmiał. Zmierzwilam jego włosy.
-Gdzie jest Jaś?? - spytałam.
-Nie wiemy, wyszedł około 10 minut temu -powiedział Stasiek i wzruszył ramionami. Postanowiłam, że pójdę pobiegać i przy okazji pozwiedzać miasto. Wzięłam czyste dresy, bieliznę i biały podkoszulek. Na to nałożyłam czarną rozpinaną bluzę. Pożegnałam się z chłopakami i wyszłam. Biegłam w kierunku centrum. Po dziesięciu minutach zatrzymałam się przy sklepie. Weszłam do niego i kupiłam wodę. Później pobiegłam do parku. Było prześlicznie. Wszędzie bawiły się dzieci. Było ich mnóstwo. Przechodziłam pomiędzy drzewami aż nagle zauważyłam Jasia. Całował się z jakąś dziewczyną. Nagle poczułam ukłucie w sercu. Podniósł wzrok i zauważył mnie. Zaczęłam biec w stronę hotelu.

______________________________________________

Bardzo przepraszam, że taki krótki rozdział ale jestem na telefonie i nie mam dostępu do komputera. Jeszcze raz bardzo przepraszam.

ROZDZIAŁ 6 - Wycieczka

,,- Pójdźmy do mnie! - zaproponowała Marta - zagrajmy w coś na konsoli! Fifę albo coś.
Zgodziliśmy się po czym poszliśmy do niej i przez większość popołudnia graliśmy w gry, wygłupialiśmy się i  jedliśmy pizzę. Około 19 musiałam wracać do domu, więc Florek mnie odprowadził. Bardzo cieszę się, że jesteśmy razem."
(Perspektywa Jasia)

 Trochę zazdroszczę Florkowi. Nie Natalki, tylko tego, że ma dziewczynę. Boję się, że gdy wyznam swoje uczucia Marcie, to mnie odrzuci i nie będziemy nawet przyjaciółmi. Tak wiem, jestem bardzo nieśmiały. Nie mogę już dłużej zwlekać. A co jak znajdzie sobie kogoś innego? Wyznam jej miłość na naszej wycieczce.

Tydzień później

 Nadszedł czas wyjazdu. Wsiedliśmy w dwa samochody. Jednym prowadziłem ja. Obok mnie siedziała Marta a z tyłu Eskacz i Natalka. Drugim jechali Kiślu i Thor. Pojechaliśmy do Zakopanego. Kiedy dojechaliśmy wynajęliśmy pokój sześcioosobowy w hotelu. Był on dość duży (Pokój, nie hotel) i miał dwie łazienki. Rozpakowaliśmy się i poszliśmy zwiedzać miasto. Poszliśmy na lody a potem do parku. Staś i Kiślu poszli na pizze a Florek z Natalką na spacer. Przechadzaliśmy się po parku. Objąłem Martę ręką a ona się na mnie spojrzała. Już chciałem zabirać rękę, gdy nagle uśmiechnęła się i znów zaczęła patrzeć prosto przed siebie. Usiedliśmy na pobliskiej ławce. Byliśmy bardzo blisko siebie, ale mi to nie przeszkadzało i Marcie najwyraźniej też. Zacząłem się jej przyglądać. Nagle i ona spojrzała się na mnie. Nasze oczy spotkały się. To chyba idealny moment na wyznanie jej uczuć. Rozwarłem usta w celu powiedzenia jej tego. Miałem już zaczynać mówić gdy nagle podeszli do nas Natalka i Florian.
-Patrzcie no, kolejne zakochańce - zaśmiał się Eskacz.
-Wcale nie... - oburzyłem się.
-Spokojnie, nikomu tego nie wygadamy - puścił oczko i zaczął się śmiać.
-Haha, ale zabawne
Nagle przyszedł Thor z Kiślem.
-Siemanko mordki - powiedział radośnie Rafał.
-A co ty taki radosny? - zapytał Florek i posłał mu chytry uśmiech.
-On zawsze jest radosny jak coś zje - powiedziałem i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

(Perspektywa Marty)

 Wracaliśmy do hotelu. Jaś nie odrywał ze mnie swego ramienia. Było to bardzo przyjemne. Szkoda, że Florek i Natalka musieli wtedy przyjść. Janek najwyraźniej chciał mi coś powiedzieć ale mu się nie udało. Mam nadzieję, że w końcu nadarzy się kolejna taka sytuacja.
 Byliśmy już w hotelu. Była godzina 15:00, więc zaczęło nam się nudzić. Jasiek zaproponował mi spacer. Oczywiście się zgodziłam, bo co miałabym innego do roboty w domu?? Znowu mnie objął. Chyba zauważył, że spodobało mi się to, bo byłam bardzo blisko niego a on cicho zachichotał. Tym razem poszliśmy pod fontannę w parku. Usiedliśmy na ławce.
-Słuchaj, chciałem już wcześniej ci o tym powiedzieć, ale... umm... - powiedział powoli Janek
-Spokojnie, mów - powiedziałam, po czym się uśmiechnęłam
-Kocham cię - powiedział szybko i mocno mnie przytulił. Zrobiłam to samo.
-Ja ciebie też... - wyszeptałam mu cicho na ucho.
 Przytulaliśmy się tak chyba z pięć minut. Chciałabym, żeby ta chwila trwała wiecznie. W tej chwili Janek mnie puścił.
-Cieszę się - powiedział
-Z jakiego powodu? - zapytałam go a moje kąciki ust powędrowały ku górze.
-Że cię poznałem.
 Bez słowa rzuciłam się mu na szyję. Znowu przytulaliśmy się. Nagle poczułam delikatne muśnięcie na policzku. On naprawdę mnie kochał.

ROZDZIAŁ 5 - Florek

,,- To ja przekażę datę reszcie ekipy, a ty Natalii ok?
- Oki - odpowiedziałam - Jaś muszę się już zbierać - powiedziałam z niechęcią.
- Dlaczego? - zapytał ze smutkiem w głosie, co było można usłyszeć
- Muszę wyprowadzić mojego psa na spacer, bo rodziców nie ma w domu, ponieważ są w pracy
- Mogę iść z tobą? Też mam psa. Wabi się Ariston ale wszyscy mówią na niego Ari - powiedział Jaś"
 (Perspektywa Jasia)

-Tak, chętnie - spojrzała na mnie i wyraźnie się ucieszyła, że to zaproponowałem.
-To chodź, odprowadzę cię a potem pójdziemy do mnie po Ari'ego - powiedziałem do dziewczyny.
 Po dziesięciu minutach byliśmy już u Marty. Jak mówiła, jej rodziców jeszcze nie było. Gdy zbliżyliśmy się do drzwi wejściowych , usłyszeliśmy donośne szczekanie psa. Po ich otworzeniu z domu wskoczył na mnie mops. Miał czarną sierść i był po prostu śliczny. Marta wzięła smycz i zaczepiła go. Poszliśmy do mnie i jak się okazało mieszkałem kilka domów dalej. Wziąłem Ari'ego i poszliśmy w stronę centrum miasta. Byliśmy na dwugodzinnym spacerze, na którym świetnie się bawiliśmy. Zauważyłem, że nasi pupile też się polubili.

(Perspektywa Natalki)

 Cały dzień leżałam w łóżku. Jedyne co zrobiłam, to umyłam się i ubrałam. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Dzwonił Florek.
-Hej Natalka... - usłyszałam
-Hej! - uśmiechnęłam się do siebie
-Chciałem ci powiedzieć, że przyjeżdżam dziś do Legnicy
-To wspaniale, ale dlaczego mówisz to akurat mnie? - bardzo się zdziwiłam
-To może spotkamy się jutro?
-Okey, przyjdź do głównego parku o 13:00
-Dobra
Już nie mogę się doczekać spotkania z nim. Zastanawia mnie to, dlaczego zadzwonił do mnie...

Następnego dnia

Była 12:52. Już czekałam bo nie chciałam się spóźnić. Ubrałam się w szarą bluzę bez kaptura, którą zakłada się przez głowę i czarne, obdarte rurki oraz szare newbalance'y. Zaczęłam słuchać muzyki. Nagle zobaczyłam wysoką postać idącą w moją stronę. Był to Florek. Zdjęłam słuchawki z uszu i siedziałam na ławce. Eskacz usiadł obok mnie o uściskał mnie na przywitanie.
- Miło cię znów widzieć -uśmiechnął się
-  Ciebie też - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach
- Słyszałaś, że mamy jechać za tydzień na wakacje całą paczką?
- Tak, tak. Bardzo się cieszę z tego powodu
- Ja również. A tak w ogóle mam ci coś do powiedzenia. - powiedział.
 Umieram ze stresu. Ciekawe co mi chce powiedzieć.
- Tak?
- Uhmmm... - zaczął niepewnie - Chciałbym ci powiedzieć, że jesteś dla mnie bardzo ważna.
- Naprawdę? - nie wiedziałam co odpowiedzieć. Czy on właśnie wyznał mi miłość?! - ty dla mnie też.
W tym momencie Florek złapał mnie za ręce, przybliżył się do mnie tak blisko, że czułam jego oddech na policzkach i powiedział :
- Kocham cię
Nie odpowiedziałam mu nic, tylko mocno się w niego wtuliłam, na co on odwzajemnił uścisk. Siedzieliśmy tak chwilę w milczeniu gdy nagle jakieś dwie osoby do nas podbiegły. Nie mógł być to ktoś inny niż Marta i Jaś.
- Uhuhuuh nasze gołąbeczki nareszcie są razem - zaśmiał się Janek
Speszyłam się troszkę na co Eskacz mnie złapał za rękę i uścisnął. Czułam się przy nim bardzo bezpiecznie.
- A co zazdrościsz? - zapytał Florek po czym Jaś spojrzał nerwowo na Martę
- Nie a skąd te domysły? - zaśmiał się
- Po prostu pytam. A wy co tutaj robicie?
- Postanowiliśmy pobiegać, bo Jaś to taki pacan, że boi się iść na siłownię - powiedziała Marta po czym zmierzwiła jego ciemne włosy.
- Nie prawda! Ja po prostu jej nie potrzebuję - oburzył się Jaś
- Dobra skończmy już tą rozmowę o braku bicka u Jasia - powiedziałem
- No oki - uśmiechnął się Janek - To może pójdziemy gdzieś?
- Pójdźmy do mnie! - zaproponowała Marta - zagrajmy w coś na konsoli! Fifę albo coś.
 Zgodziliśmy się po czym poszliśmy do niej i przez większość popołudnia graliśmy w gry, wygłupialiśmy się i  jedliśmy pizzę. Około 19 musiałam wracać do domu, więc Florek mnie odprowadził. Bardzo cieszę się, że jesteśmy razem.

___________________________________________________________________________

Zaraz 6 rozdział :v
(za około godzinę)

sobota, 16 maja 2015

ROZDZIAŁ 4 - Spotkanie

,,Mój smutek zauważył Florek. Podpłynął do mnie i powiedział:
-Spodobała ci się, co?
-Nie! Skąd taka myśl... - powiedziałem oburzony
-Nie musisz udawać, to widać.
-Naprawdę?
-Naprawdę."
(Perspektywa Marty)

Powiedziałyśmy chłopakom, że musimy już jechać do domu. Wymieniłyśmy się z nimi numerami i poszłyśmy się pakować. Gdy wykonałyśmy tą czynność chłopacy pomogli nam zanieść walizki do samochodu. Pożegnaliśmy się i pojechałyśmy do Legnicy.

Dwa dni później

Cały Lipiec miałam wolny dom, bo moi rodzice pracują. Było trochę cicho, ale większość czasu spędzałam na dworze, lub u Natalki. Wstałam dzisiaj o 8:30. Poszłam do łazienki się umyć. Potem poszłam do szafy, wyciągnęłam czystą bieliznę, szare dresy, i białą bluzkę a na to założyłam szarą rozpinaną bluzę. Wzięłam telefon, słuchawki i zeszłam na dół. Zakluczyłam dom i poszłam biegać. Od niedawna polubiłam to zajęcie, bo nie mam nic lepszego do roboty.Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam biec w stronę parku.Gdy dotarłam do parku, zatrzymałam się aby odsapnąć. W oddali zobaczyłam chłopaka o ciemnych włosach. Najwyraźniej był zamyślony. Słuchał muzyki. Nagle podniósł wzrok i spojrzał na mnie. Zestresowałam się i zaczęłam patrzeć na moje spodnie udając zamyśloną.

(Perspektywa Jasia)

Minęły dwa dni od kiedy nie widziałem dziewczyn. Chciałbym jeszcze raz je spotkać, a najbardziej Martę. Miała piękne brązowe oczy, bardzo podobne do moich. Postanowiłem, że pójdę do parku. Była piękna pogoda, dlaczego miałbym ją marnować? Wolnym krokiem skierowałem się do do tego miejsca.Usiadłem na ławce i zacząłem słuchać głośno muzyki.Było tu tylko kilka osób z czego połowa to 7 letnie dzieci. Nagle do parku wbiegła dziewczyna. Nie widziałem jej dokładnie bo miałem spuszczoną głowę. Poczułem na sobie czyjś wzrok. Podniosłem głowę i zacząłem patrzeć na dziewczynę. Podszedłem do niej. Wiedziałem już kim jest.

(Perspektywa Marty)

 Chłopak podszedł do mnie. Domyśliłam się tego, ponieważ widziałam na sobie jego cień.
- Hej... Marta? - powiedział chłopak
Podniosłam głowę gdy to do mnie powiedział. Ciekawe, czy Jaś tęsknił za mną przez te dwa dni. Nie byliśmy ze sobą, ale mi na nim bardzo zależało. A co jeśli jemu na mnie też? W głowie miałam ogromny mętlik.
- Cześć - powiedziałam nieśmiało
- Może pójdziemy się gdzieś przejść? Na kebaba albo coś...  - zaproponował Janek
- Z wielką chęcią - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach. Mam nadzieję, że z tej znajomości będzie coś więcej, lecz jest jeszcze za wcześnie aby mówić o tym komuś, a zwłaszcza Jasiowi.

(15 minut później)

 Szliśmy w stronę małego stawu, który znajdował się na obrzeżach Legnicy. W międzyczasie rozmawialiśmy o dalszych wakacjach, reszcie ekipy, która była z Jasiem we Wieleniu, różnych grach ( nie wspominałam wam ale uwielbiam grać w gry. Zarówno komputerowe jak i na konsole ) i okazało się, że chłopak także bardzo lubi w nie grać. Ucieszyłam się, że jakiej hobby nas łączy. Gdy dotarliśmy na miejsce usiedliśmy na trawie i Jaś powiedział do mnie :
- Wiesz co...
- Hmmm?
- Nie mogłem się doczekać naszego spotkania - powiedział z nieśmiałym uśmiechem na ustach. Czułam jak na mojej twarzy pojawia się rumieniec.
- Ja też - odpowiedziałam
- A może pojedziemy jeszcze gdzieś w te wakacje razem? - zapytał Jaś
- Sami? - zdziwiłam się
- To znaczy ja, ty, Natalka i reszta paczki - uśmiechnął się
- Jasne, tylko ciekawe czy oni się zgodzą
- Florek na sto procent się zgodzi, bo będzie mógł jechać na wakacje z Natalią - zaczął opowiadać - Kurde bolek! Wygadałem się... - powiedział ze smutkiem na twarzy
- Eskacz zakochał się w Natalce?! - powiedziałam z niedowierzaniem
- Nooo... tak
- Natalka też zakochała się we Florku - zaśmiałam się. Czułam że oni do siebie pasują
- No to dwóch już mamy z głowy. Do kiśla wystarczy powiedzieć, że będzie dobre jedzenie to od razu pojedzie - powiedział po czym zaśmiał się pod nosem
- A Stasiek?
- Jak wszyscy pojadą to i Stasiek pojedzie - uśmiechnął się odsłaniając swój aparat na zęby. Nie wiem jak to opisać ale ten chłopak ma naprawdę śliczny uśmiech.
- No to na kiedy ustalamy termin?
- Za tydzień? - zaproponował Jaś
- Mi pasuje
- To ja przekażę datę reszcie ekipy, a ty Natalii ok?
- Oki - odpowiedziałam - Jaś muszę się już zbierać - powiedziałam z niechęcią.
- Dlaczego? - zapytał ze smutkiem w głosie, co było można usłyszeć
- Muszę wyprowadzić mojego psa na spacer, bo rodziców nie ma w domu, ponieważ są w pracy
- Mogę iść z tobą? Też mam psa. Wabi się Ariston ale wszyscy mówią na niego Ari - powiedział Jaś

                                                                                                                                                      

I oto kolejny rodział :)
Podoba wam się spotkanie Jasia z Martą?
Wiem, że wyszedł on troszku długi ale rozpisałam się. Ale z doświadczenia wiem, że długie rozdziały czytelnicy lubią :D
Przepraszam także, że dużo dialogów było ale mam nadzieję, że jakoś to przyjmiecie :)
P.S nie piszę tego sama tylko z Natalką ;-;

ROZDZIAŁ 3 - Zabawa na plaży

,,Było już późno i musiałyśmy się zbierać do domu, więc pożegnałyśmy się z nimi i chwilę później byłyśmy już na miejscu.
- Całkiem spoko są ci chłopacy - powiedziała Natalka.
- Wydają się mili, mam nadzieję, że nas jutro nie wystawią... - odpowiedziałam jej."
(Perspektywa Jasia)

 Po tym kiedy dziewczyny poszły do siebie zaczęliśmy sprzątać. Zajęło nam to około 15 minut. Świetnie się bawiłem, a jutro z Martą i Natalką idziemy nad jezioro z czego bardzo się cieszę, ponieważ miło się z nimi spędza czas. Ciekawi mnie to, czy tak samo dobrze bawią się z nami.
 Dzieliłem pokój z Florianem.
-Wiesz co, podoba mi się ta cała Natalia... - wyznał mi Eskacz.
-Naprawdę? - powiedziałem z niedowierzaniem.
-Naprawdę, a jest coś w tym złego? - oburzył się Florek
-Nie , tylko poznałeś ją trzy godziny temu i prawie nic o niej nie wiesz - odpowiedziałem mu
-Ale ja mam przeczucie, że będziemy ze sobą długo - rozmarzył się i tamtego wieczoru już się nie odzywał.

Następnego dnia

Rano miałem wielki problem ze wstaniem z łóżka, ponieważ jestem okropnym leniem. Żebym się obudził, Staś z Rafałem wylali na mnie wiadro wody po czym jak oparzony wyskoczyłem z łóżka. Po śniadaniu, które zjedliśmy w restauracji ja i Florian poszliśmy po dziewczyny a Kiślu i Stasiek poszli poszukać fajnego miejsca na plaży.

(Perspektywa Marty)

 Wczoraj wieczorem Natalka wyznała mi, że podoba jej się Eskacz. Mam nadzieję, że ich związek rozpocznie się już niebawem bo według mnie pasują do siebie.
 Kiedy wstałam Natalka jeszcze spała. Nie dziwie jej się, w końcu była 7:00 rano. Poszłam się umyć i ubrałam się w kostium kąpielowy a na to założyłam bordową bluzę, którą zakłada się przez głowę i krótkie, czarne szorty. Zaczęłam budzić Natalkę gdzieś koło 8:00 na co odpowiadała mi cichymi pomrukami, które mówiły "zostaw mnie, chcę spać", więc zdjęłam z niej kołdrę i kazałam jej się myć. Ubrała tak jak ja, kostium kąpielowy. Potem podeszła do szafy i zaczęła wywalać ją do góry nogami, po czym podeszła do mnie z dwoma sukienkami. Pierwsza była czarna na ramiączkach a dół był szary i kloszowany. Druga zaś była w drobne, pudrowo-rózowe różyczki i była bez ramiączek.
-Którą mam ubrać? - spytała z lekkim zdenerwowaniem w głosie.
-Zdecydowanie tą drugą... ale po co tak się stroisz? Nie idziemy na bal tylko na plażę - powiedziałam po czym zachichotałam.
-Sama wiesz, że będzie tam Florek...
-Dobra, ale idziesz tam się kąpać a nie tańczyć! Ehh, nieważne... jak chcesz to ją ubieraj.
 Pięć minut później przyszli po nas Jaś i Eskacz. Natalka prawie zemdlała z nadmiaru emocji.

(Perspektywa Jasia)

Drzwi się otworzyły. Dziewczyny wyglądały olśniewająco. Szczególnie Marta. Chyba mi się podoba, ale nie wiem czy ona czuje to samo do mnie. Wolę na razie po prostu się z nią zaprzyjaźnić.
-Hej dziewczyny - Powiedziałem z uśmiechem na twarzy
-Cześć - odpowiedziała Marta i odwzajemniła uśmiech
-Hejka - powiedziała Natalka
-To co, idziemy? - Powiedział Florek
-Jasne - Powiedziała Natalka po czym szeroko się uśmiechnęła
 Gdy szliśmy, ciągle skupiałem wzrok na Marcie. Szła przede mną więc nie miała jak mnie na tym przyłapać. Miała śliczne, ciemno-brązowe włosy. Nie wiem dlaczego, ale miałem ochotę ich dotknąć. Kiedy doszliśmy nad jezioro Staś i Rafał już kąpali się w najlepsze. Wszyscy zdjęliśmy ubrania i poszliśmy się kapać. Zauważyłem, że Natalka nie poszła się kąpać tylko się opalała, ale to nie istotne. Ważne, że Marta się kąpała i mogłem ją bliżej poznać. Podpłynąłem do niej i spróbowałem zagadać
-Hej, co tam? - uśmiechnąłem się
-Hej, chyba zaraz pójdę na brzeg do Natalki - powiedziała Marta
-Dlaczego? - spytałem z wyraźnym zmartwieniem w głosie
-Bo ona nie lubi pływać. Wolę dotrzymać jej towarzystwa. - odpowiedziała po czym odeszła do przyjaciółki
Mój smutek zauważył Florek. Podpłynął do mnie i powiedział:
-Spodobała ci się, co?
-Nie! Skąd taka myśl... - powiedziałem oburzony
-Nie musisz udawać, to widać.
-Naprawdę?
-Naprawdę.
_________________________________________________________________________

Kolejny Rozdział :)
Mam nadzieję, że się spodobał, wyczekujcie następnego! :D

ROZDZIAŁ 2 - Nowe znajomości

"Zaczynało się powoli ściemniać i choć zabawa była szampańska musiałyśmy wracać. Zabrałyśmy swoje rzeczy i kierowałyśmy się w stronę domku. Gdy przechodziłyśmy obok sąsiadującego od nas domku zobaczyłyśmy, że..."
 ...grupka osób w naszym wieku postanowiła zrobić na tarasie grilla. Jeden z chłopaków szczególnie przykuł moją uwagę na swoją nietypową urodę. Był dobrze zbudowany, lecz jego twarz wyglądała jakby miał 14 lat.
 Jeden z nich wstał, podszedł do nas i powiedział:
- Może się do nas przyłączycie?
- Chętnie, lecz najpierw musimy się przebrać - odpowiedziała Natalia
- Poczekamy - powiedział z uśmiechem na ustach jeden z nich
Szybkim krokiem poszłyśmy do domu i przebrałyśmy się w świeże ubrania. Natalia, ponieważ robiło się już chłodno założyła długie czarne spodnie, biały t-shirt, a na to włożyła szary sweter i białe conversy. Natomiast ja ubrałam czarne legginsy, białą koszulę i białe vansy.

(Perspektywa Jasia) 

 Gdy czekaliśmy na dziewczyny Florian poszedł kupić więcej picia i przekąsek a my zaczęliśmy rozmawiać o dalszej części naszych wspólnych wakacji.
- Ej stary, a może jutro poszlibyśmy nad jezioro? - powiedział Staś.
- Jestem za! - odpowiedział Rafał.

- A kiedy ty ostatnio na coś się nie zgodziłeś? - zaśmiałem się cicho i posłałem mu chytry uśmieszek
 W tym samym momencie przyszły dziewczyny. Mam nadzieję, że poznamy się trochę lepiej, bo wydają się całkiem spoko mordkami i ta znajomość nie zakończy się po naszym wyjeździe z Wielenia.
- Jestem Janek - powiedziałem podchodząc do dziewczyn.
- Marta, miło mi - odpowiedziała jedna z nich.
- A ja Natalia - powiedziała druga.
- To jest Stasiek - pokazałem ręką na mojego przyjaciela - A ten grubasek to Rafał - zaśmiałem się.
- Mówiłem, żebyś mnie tak nie nazywał! - zaśmiał się niezręcznie - A tak w ogóle to cześć.
 W tym samym momencie przyszedł Eskacz. Przyniósł sprite'a, żelki i chipsy. Rafał szybko zerwał się z krzesła, na którym siedział i podbiegł do niego odbierając mu jedzenie z rąk. Dziewczyny były zdziwione, co było można zobaczyć po ich minach, po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

(Perspektywa Marty)

 Chłopacy okazali się być bardzo mili i dobrze się z nimi dogadywałyśmy. Staszek zaproponował nam pójście jutro razem nad jezioro, na co zgodziłyśmy się. Było już późno i musiałyśmy się zbierać do domu, więc pożegnałyśmy się z nimi i chwilę później byłyśmy już na miejscu.
- Całkiem spoko są ci chłopacy - powiedziała Natalka.
- Wydają się mili, mam nadzieję, że nas jutro nie wystawią... - odpowiedziałam jej.
___________________________________________________________________________

To mamy już 2 rozdział!! (yaaaaaay) xd
Mam nadzieję, że wam się spodobało, do zobaczenia w następym rozdziale! :)

ROZDZIAŁ 1 - Wyjazd

(Perspektywa Marty)


 Te dwa miesiące bardzo szybko zleciały i nareszcie zaczęły się wakacje. Wstałam rano, umyłam się, ubrałam krótkie, dżinsowe szorty, crop top w stokrotki i moje ulubione czarne conversy. Po śniadaniu spakowałam się i poszłam do Natalki, bo miałyśmy jechać do Wielenia. Około godziny 14:00 wyjechałyśmy i po godzinnej jeździe dojechałyśmy do celu. Poszłyśmy do wynajętego przez nas domku i rozpakowałyśmy się. Uznałyśmy, że jesteśmy głodne i poszłyśmy do pobliskiej restauracji, a potem na plażę. 

(Perspektywa Jasia)

Zaczęły się wakacje i razem z moimi mordami postanowiliśmy pojechać do Wielenia. 
-Coś czuję, że te wakacje będą najlepszymi jakie dotychczas przeżyliśmy- powiedział Rafał.
-Wystarczy, że damy ci kawałek pizzy i twoje wakacje od razu staną się lepsze- zaśmiałem się.
-No, w sumie... Masz rację, ale nie masz prawa nazywać mnie grubym!- uśmiechnął się po czym zjadł trzeciego batonika z rzędu.
-Dobra, przestańcie się kłócić i idźcie wynająć dla nas jeden domek- powiedział Florek zażenowany tą sytuacją.
Gdy szliśmy wynająć domek, podziwiałem piękno tego miejsca. Drewniane domki w lesie nadawały świetny klimat temu miejscu.Widziałem w oddali Florka i Stasia rozmawiających przy restauracji. Po wynajęciu domku poszliśmy się rozpakować.
-Ej chłopaki, może na obiad zrobimy grilla?- powiedział Eskacz.
-Zgadzam się z tobą!- powiedział z entuzjazmem Rafał.
-Pójdę do sklepu po produkty- zaproponowałem.
-To ja pójdę z tobą, bo jeszcze się zgubisz- powiedział Staś po czym wszyscy się zaśmialiśmy.
Poszliśmy do sklepu po drugiej stronie ulicy i zakupiliśmy potrzebne rzeczy. Gdy wróciliśmy do domku, Florian i Rafał przygotowywali już grilla. Jedzenie było pyszne, a zabawa była przednia.

(Perspektywa Marty)

Zaczynało się powoli ściemniać i choć zabawa była szampańska musiałyśmy wracać. Zabrałyśmy swoje rzeczy i kierowałyśmy się w stronę domku. Gdy przechodziłyśmy obok sąsiadującego od nas domku zobaczyłyśmy, że...
______________________________________________________________________________

Haha, ale ze mnie polsat xD
Czekajcie na następny rozdział :)

PROLOG

 Jestem Marta i mam 17 lat. Niedawno przeprowadziłam się do Legnicy, by mieć bliższy kontakt z moją przyjaciółką Natalią. Moje życie jest w miarę poukładane. Mam kochających rodziców i psa o imieniu Kama. W szkole idzie mi  w miarę dobrze i chyba wszyscy mnie lubią.
 Teraz opowiem coś o Natalii. Jest w tym samym wieku co ja. Ma także psa, który wabi się Kropka. Posiada starszego brata, który jest od niej starszy o 12 lat i ma na imię Piotrek. Także mieszka w Legnicy, bo jak wspominałam chciałam mieć z nią bliższy kontakt.
 Za dwa miesiące będzie koniec roku szkolnego i z Natalką planujemy już wakacje, których nie możemy się doczekać.
______________________________________________________________________

 Mam nadzieję, że spodobał wam się prolog :)
Historia ta jest tak jakby "z życia wzięta" bo z moją przyjaciółką mieszkamy na dwóch krańcach Polski, ale utrzymujemy ze sobą stały kontakt od ponad roku.
Do zobaczenia w pierwszym rozdziale!