sobota, 16 maja 2015

ROZDZIAŁ 4 - Spotkanie

,,Mój smutek zauważył Florek. Podpłynął do mnie i powiedział:
-Spodobała ci się, co?
-Nie! Skąd taka myśl... - powiedziałem oburzony
-Nie musisz udawać, to widać.
-Naprawdę?
-Naprawdę."
(Perspektywa Marty)

Powiedziałyśmy chłopakom, że musimy już jechać do domu. Wymieniłyśmy się z nimi numerami i poszłyśmy się pakować. Gdy wykonałyśmy tą czynność chłopacy pomogli nam zanieść walizki do samochodu. Pożegnaliśmy się i pojechałyśmy do Legnicy.

Dwa dni później

Cały Lipiec miałam wolny dom, bo moi rodzice pracują. Było trochę cicho, ale większość czasu spędzałam na dworze, lub u Natalki. Wstałam dzisiaj o 8:30. Poszłam do łazienki się umyć. Potem poszłam do szafy, wyciągnęłam czystą bieliznę, szare dresy, i białą bluzkę a na to założyłam szarą rozpinaną bluzę. Wzięłam telefon, słuchawki i zeszłam na dół. Zakluczyłam dom i poszłam biegać. Od niedawna polubiłam to zajęcie, bo nie mam nic lepszego do roboty.Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam biec w stronę parku.Gdy dotarłam do parku, zatrzymałam się aby odsapnąć. W oddali zobaczyłam chłopaka o ciemnych włosach. Najwyraźniej był zamyślony. Słuchał muzyki. Nagle podniósł wzrok i spojrzał na mnie. Zestresowałam się i zaczęłam patrzeć na moje spodnie udając zamyśloną.

(Perspektywa Jasia)

Minęły dwa dni od kiedy nie widziałem dziewczyn. Chciałbym jeszcze raz je spotkać, a najbardziej Martę. Miała piękne brązowe oczy, bardzo podobne do moich. Postanowiłem, że pójdę do parku. Była piękna pogoda, dlaczego miałbym ją marnować? Wolnym krokiem skierowałem się do do tego miejsca.Usiadłem na ławce i zacząłem słuchać głośno muzyki.Było tu tylko kilka osób z czego połowa to 7 letnie dzieci. Nagle do parku wbiegła dziewczyna. Nie widziałem jej dokładnie bo miałem spuszczoną głowę. Poczułem na sobie czyjś wzrok. Podniosłem głowę i zacząłem patrzeć na dziewczynę. Podszedłem do niej. Wiedziałem już kim jest.

(Perspektywa Marty)

 Chłopak podszedł do mnie. Domyśliłam się tego, ponieważ widziałam na sobie jego cień.
- Hej... Marta? - powiedział chłopak
Podniosłam głowę gdy to do mnie powiedział. Ciekawe, czy Jaś tęsknił za mną przez te dwa dni. Nie byliśmy ze sobą, ale mi na nim bardzo zależało. A co jeśli jemu na mnie też? W głowie miałam ogromny mętlik.
- Cześć - powiedziałam nieśmiało
- Może pójdziemy się gdzieś przejść? Na kebaba albo coś...  - zaproponował Janek
- Z wielką chęcią - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach. Mam nadzieję, że z tej znajomości będzie coś więcej, lecz jest jeszcze za wcześnie aby mówić o tym komuś, a zwłaszcza Jasiowi.

(15 minut później)

 Szliśmy w stronę małego stawu, który znajdował się na obrzeżach Legnicy. W międzyczasie rozmawialiśmy o dalszych wakacjach, reszcie ekipy, która była z Jasiem we Wieleniu, różnych grach ( nie wspominałam wam ale uwielbiam grać w gry. Zarówno komputerowe jak i na konsole ) i okazało się, że chłopak także bardzo lubi w nie grać. Ucieszyłam się, że jakiej hobby nas łączy. Gdy dotarliśmy na miejsce usiedliśmy na trawie i Jaś powiedział do mnie :
- Wiesz co...
- Hmmm?
- Nie mogłem się doczekać naszego spotkania - powiedział z nieśmiałym uśmiechem na ustach. Czułam jak na mojej twarzy pojawia się rumieniec.
- Ja też - odpowiedziałam
- A może pojedziemy jeszcze gdzieś w te wakacje razem? - zapytał Jaś
- Sami? - zdziwiłam się
- To znaczy ja, ty, Natalka i reszta paczki - uśmiechnął się
- Jasne, tylko ciekawe czy oni się zgodzą
- Florek na sto procent się zgodzi, bo będzie mógł jechać na wakacje z Natalią - zaczął opowiadać - Kurde bolek! Wygadałem się... - powiedział ze smutkiem na twarzy
- Eskacz zakochał się w Natalce?! - powiedziałam z niedowierzaniem
- Nooo... tak
- Natalka też zakochała się we Florku - zaśmiałam się. Czułam że oni do siebie pasują
- No to dwóch już mamy z głowy. Do kiśla wystarczy powiedzieć, że będzie dobre jedzenie to od razu pojedzie - powiedział po czym zaśmiał się pod nosem
- A Stasiek?
- Jak wszyscy pojadą to i Stasiek pojedzie - uśmiechnął się odsłaniając swój aparat na zęby. Nie wiem jak to opisać ale ten chłopak ma naprawdę śliczny uśmiech.
- No to na kiedy ustalamy termin?
- Za tydzień? - zaproponował Jaś
- Mi pasuje
- To ja przekażę datę reszcie ekipy, a ty Natalii ok?
- Oki - odpowiedziałam - Jaś muszę się już zbierać - powiedziałam z niechęcią.
- Dlaczego? - zapytał ze smutkiem w głosie, co było można usłyszeć
- Muszę wyprowadzić mojego psa na spacer, bo rodziców nie ma w domu, ponieważ są w pracy
- Mogę iść z tobą? Też mam psa. Wabi się Ariston ale wszyscy mówią na niego Ari - powiedział Jaś

                                                                                                                                                      

I oto kolejny rodział :)
Podoba wam się spotkanie Jasia z Martą?
Wiem, że wyszedł on troszku długi ale rozpisałam się. Ale z doświadczenia wiem, że długie rozdziały czytelnicy lubią :D
Przepraszam także, że dużo dialogów było ale mam nadzieję, że jakoś to przyjmiecie :)
P.S nie piszę tego sama tylko z Natalką ;-;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz