czwartek, 28 maja 2015

ROZDZIAŁ 14 - Magiczne miejsce


 Była to wiadomość od Filipa. Dałam mu swój numer. Wiadomość brzmiała tak:
"Hejka, może jutro się spotkamy?"
 "Przepraszam, ale jutro już jestem umówiona. Poczułam ulgę gdy to pisałam, bo nie byłam do końca przekonana do niego. Był tajemniczy i prawie nic o nim nie wiedziałam. Przez jakiś czas nic nie pisał, więc mogłam spokojnie zjeść z Martą śniadanie. Nagle usłyszałam dźwięk wiadomości.
"To może przyjdę do ciebie teraz?"
 Trochę się przeraziłam, bo nie wiedziałam, że wie gdzie mieszkam. Odpisałam mu:
"Niestety teraz mam gości. W najbliższym czasie jestem bardzo zajęta."
 Nie miałam najmniejszej ochoty na rozmowę z nim a co dopiero spotkanie. Jak miałabym się z nim widywać to tylko w obecności Florka. Postanowiłam, że nie będę się na razie nim przejmować i poszłyśmy z Martą do jej domu. Pomogłam się jej spakować i po kilku minutach byliśmy na miejscu, ponieważ mieszkamy bardzo blisko siebie. Widziałam kogoś w oknie dwa domy dalej. To chyba był Jasiek. Najwyraźniej zauważył, że na niego popatrzyłam, bo od razu odszedł od okna. Weszłyśmy do domu Marty i w progu przywitała się z nami Kama. Poszłyśmy do pokoju Marty.
-Jak tam z Jasiem? - zaczęłam rozmowę.
-Niewiele... już nie rozmawiamy ze sobą tak często jak ostatnio... nawet na Facebooku nie napisze - lekko się zaśmiała. - a dlaczego pytasz?
-Wiesz, jak wchodziłyśmy do twojego domu widziałam jak patrzył na nas z okna. - wyznałam przyjaciółce
-Naprawdę? - wyraźnie się zaciekawiła
-Oj, tak! Ciekawe czy przyglądał się tak tobie wcześniej - zaczęłam się śmiać i o mało nie przewróciłam się z łóżka. Marta śmiała się razem ze mną. Nie zwracałam uwagi na esemesy, które dostawałam. Byłam skupiona na sobie i swojej przyjaciółce. Ostatnio spędzaliśmy ze sobą mało czasu i jedyne co robiłyśmy to pisałyśmy lub rozmawiałyśmy przez telefon.

(Perspektywa Jasia)

 Widziałem dzisiaj Martę, szła z Natalią do jej domu. Chciałem wybiec z domu i ją jezcze raz przeprosić, ale ... nie miałem już odwagi. Wiem, że zachowałem się jak kompletny dupek i Marta napewno mi już nie wybaczy. Dobrze, że Natalce i Florkowi się układa, a przynajmniej tak mi się wydaje, bo odkąd pokłóciłem się z Martą nie utrzymywaliśmy takiego kontaktu, jak wcześniej. Dzisiaj wezmę się w garść i przygotuję dla niej coś specjalnego. Oby się jej spodobało. Oczywiście ona nie będzie o tym wiedzieć, bo powiem jej przyjaciółce i Eskaczowi aby poszli się gdzieś z nią przejść, a tak naprawdę pójdą w miejsce, które urządzę dla Marty.Tak więc od razu po wymyśleniu planu zadzwoniłem do Nataki : 
- Cześć Nati 
- Yyy... Jasiek? Po co do mnie dzwonisz? Oczywiśnie nie mam ci tego za złe, ale jak wiesz jestem u Marty.
- Wiem, wiem ale ta sprawa nie mogła zaczekać
- To szybko mów bo jeszcze przyjdzie z łazienki i usłyszy.
- Plan jest taki, że chcę ostatni raz przeprosić Martę, ale wiesz muszę się bardzo postarać. Ty i Florek weźmiecie ją na jakiś spacer ale w określone miejsce ok? Oczywiście nie mówiąc jej o tym, że ja tam będę okej? Adres podam wam później 
- No nie wiem, czy to będzie dobry pomysł
- Uwierz mi, jak teraz Marta mi nie przebaczy , to zniknę z jej życia
- Niech ci będzie ale zadzwonisz do Eskacza?
- Tak, za chwilkę zadzwonię, a teraz muszę już kończyć narazie!
- Pa
 Po zakończonej rozmowie z Natką zadzwoniłem do Florka i objaśniłem mu cały plan. Zgodził się.
 Jako miejsce wybrałem las. Nie był to zwykły las, jako dzieciak bardzo często tam chodziłem razem z Arim lub kolegami. Nikt tam nie chodził i od czasów mojego dzieciństwa do teraz nikogo tam nie ma. Na środku lasu był mały staw, który przez promienie słoneczne bardzo ładnie lśnił. Niedaleko niego była mała łąka, na której rosło wiele przepięknych kwiatów. To wlaśnie tam jako dziecko bawiliśmy się w piratów, graliśmy w piłkę oraz mieliśmy tam nawet własny domek na drzewie, który budowaliśmy jakieś cztery miesiące. Najwidoczniej wykonaliśmy całkiem dobrą robotę, bo domek stoi do dziś. 
 Wśród traw naokoło stawu poustawiałem świeczki. Mnóstwo świeczek. Położyłem ogromny koc na łące i przyniosłem koszyk z jedzeniem. Na drzewach zawiesiłem gdzieniegdzie małe świeczniki, do których wsadziłem małe świeczki. Wyglądało to jakby świetiki świętojańskie latały wokół drzew, co nadawało świetny efekt. Mam nadzieję, że Marcie się spodoba. Po udekorowaniu tego małego skrawka lasku wysłałem SMS'a do Natalki i Floriana z adresem.

(Perspektywa Marty)

 Florek i Natalka powiedzieli,  że mają dla mnie niespodziankę. Kazali mi się ładnie ubrać. Idąc do łazienki wzięłam suchą bieliznę, dżinsowe rurki bbiały podkoszulek a na to włożyłam biały sweter z czarną gwiazdą na środku. Na nogi nałożyłam moje czarne conversy. Po przebraniu się wyszłam z domu. Czekali tam na mnie Florek i Natalka. Wsiadłam do samochodu. Zawieźli mnie do jakiegoś lasu.
-Zaraz, gdzie jesteśmy i po co tu przyjechaliśmy??  - spytałam z lekkim przerażeniem. Nie lubię lasów.
-Zobaczysz - Powiedział Florek i razem z Natalką zaczęli się śmiać. Mi wcale Joe było do śmiechu. Było już ciemno a las był mroczny, czego bardzo się bałam. Miałam się odwrócić i powiem w stronę samochodu, ale się powstrzymałam. Nagle zauważyłam światło w głębi lasu. Wyszłam przed Natalka i Florka. Nagle zauważyłam piękna polane,  która było oświetlona świeczkami. Byłam pod wrażeniem tego widoku. Po środku Polany siedział Jaś na kocu. Zatrzymałam się i stałam w bezruchu. Wiedziałam też,  że nie ma przynieś moich przyjaciół,  którzy mnie tu zaprowadzili. Po chwili Janek odwrócił się w moją stronę. Wstał z koca i szybkim krokiem podszedł do mnie. Nadal się nie ruszałam. Był już obok mnie i nagle mnie przytulił.
-Zrobiłem to dla ciebie - wyszeptał mi do ucha. 
Puścił mnie i złapał za rękę. Poszłam za nim w stronę koca. Na kocu stał koszyk. Gdy usiedliśmy, chłopak wyciągnął z niego sprite'a. Podał mi jedna puszkę. Wzięłam ją, po czym otworzyłam ją i zaczęłam pić małymi łykami.
-Podoba ci się tu?  - spytał mnie Janek patrząc się w moją stronę.
-Tak,  jest ładnie. - powiedziałam pochylając głowę do dołu i patrząc na puszkę.
-Chodź. - powiedział chłopak po czym wstał z koca i podał mi rękę.
 Poszliśmy nad staw. Weszliśmy na małą łódkę. Jaś zaczął wiosłować i po chwili znaleźliśmy się na środku stawu.
-Marta... -powiedział,  po czym złapał mnie za rękę.
-Tak?  - spytałam nieśmiało.
-Kocham cię. - uśmiechnął się do mnie.  - Czy dasz mi drugą szansę ?
 Spojrzałam mu prosto w oczy. Nie wiedziałam co mam robić. Miałam mu za złe od dnia wycieczki.
-Ja... - moją wypowiedź przerwało coś złego.

__________________________________________

O ja, ale ze mnie Polsat xD. Nie martwcie się,  jutro kolejny rozdział. Jakoś początek i ostatnia perspektywę Marty pisałam ja a duża część pisała Natalka. Życzę miłego czekania xD Dobranooc


3 komentarze:

  1. Niech zgadnę... Te wszystkie świeczki podpaliły las,tak ? :D a tak wgl to rozdział supi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech zgadnę... Te wszystkie świeczki podpaliły las,tak ? :D a tak wgl to rozdział supi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie to. To, bo się stanie będzie zupełną odwrotnością haha :)

      Usuń